Rząd (nadal) planuje zmiany przepisów dotyczących ryczałtów za nocleg

Dariusz Szczecina        29 sierpnia 2016        Komentarze (2)

Już w końcu 2014r. pisałem o planowanych przez Rząd zmianach przepisów w ustawie o czasie pracy kierowców (cały artykuł znajdziesz tutaj). Mamy już sierpień roku 2016, a na stronach Rządowego Centrum Legislacji znajdziemy informację, że projekt ustawy nowelizującej cały czas pozostaje na etapie konsultacji społecznych.

Co ciekawe, pismem z listopada 2015r. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju zwróciło się do 12 podmiotów (11 związków zawodowych oraz do Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych) o zajęcie stanowiska co do planowanych zmian przepisów. Do chwili obecnej swoje stanowisko zgłosiło jedynie Krajowa Sekcja Transportu Drogowego NSZZ „Solidarność”, Niezależny Związek Zawodowy Kierowców, Izba Gospodarcza Komunikacji Miejskiej oraz Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Kiedy nowe przepisy zostaną uchwalone? Tego nie wie nikt, ale biorąc pod uwagę dotychczasowe tempo prac nad ustawą o zmianie ustawy o czasie pracy kierowców oraz o transporcie drogowym nie będzie to zbyt szybko.

Skupmy się jednak na samym projekcie.

Jak go ocenić ? To zależy od tego czyj interes brać pod uwagę. Jeżeli mówimy o interesie kierowców zawodowych to planowane zmiany ustaw należy ocenić negatywnie (w zakresie ryczałtu za nocleg).

Dlaczego ?

Przede wszystkim zgodnie z treścią nowelizacji zmianie ulegnie przepis art. 21 a ustawy o czasie pracy kierowców, który ma otrzymać następujące brzmienie:

1. Kierowcy w podróży służbowej przysługują należności na pokrycie kosztów związanych z wykonywaniem zadania służbowego.

2. Warunki wypłacania należności z tytułu podróży służbowej kierowcy określa się w układzie zbiorowym pracy lub w regulaminie wynagradzania albo w umowie o pracę, jeżeli pracodawca nie jest objęty układem zbiorowym pracy lub nie jest obowiązany do ustalenia regulaminu wynagradzania.

3. Postanowienia układu zbiorowego pracy, regulaminu wynagradzania lub umowy o pracę nie mogą ustalać należności na pokrycie kosztów związanych z wykonywaniem zadania służbowego w wysokości niższej niż określone w przepisach, o których mowa w ust. 6 pkt 1, z zastrzeżeniem ust. 5.

4. W przypadku gdy układ zbiorowy pracy, regulamin wynagradzania lub umowa o pracę nie zawiera postanowień, o których mowa w ust. 2, kierowcy przysługują należności na pokrycie kosztów podróży służbowej odpowiednio według przepisów, o których mowa w ust. 6.

5. Zapewnienie kierowcy miejsca do spania w kabinie pojazdu spełniającego warunki, o których mowa w ust. 6 pkt 2, podczas wykonywania przewozu drogowego, stanowi zapewnienie przez pracodawcę bezpłatnego noclegu.

6. Minister właściwy do spraw pracy, w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw transportu określi, w drodze rozporządzeń:
1) wysokość oraz warunki ustalania należności przysługujących kierowcy z tytułu podróży służbowej na obszarze kraju oraz poza granicami kraju, uwzględniając w szczególności koszty podróży służbowej, czas trwania tej podróży, limity kosztów za nocleg, koszty przejazdów, noclegów i innych wydatków;

2) minimalne warunki, jakim powinna odpowiadać kabina pojazdu wyposażona w miejsce lub miejsca do spania, uwzględniając w szczególności: wewnętrzne minimalne rozmiary przestrzeni do spania, minimalne rozmiary leżanki i jej parametry techniczne, dostępność złączy elektrycznych 12 V oraz punktów oświetlenia, system wentylacji i ogrzewania, także podczas postoju z wyłączonym silnikiem.

Skupmy się na planowanej zmianie art. 21a) ust. 5 i treści art. 21a) ust. 6 ustawy o czasie pracy kierowców.

Przede wszystkim nocleg w kabinie będzie zapewnieniem bezpłatnego noclegu. To źle, ponieważ w takim przypadku pracownik Kierowca nie będzie już mógł domagać się zapłaty ryczałtu za nocleg.

Jakie warunki w kabinie będzie musiał zapewnić pracodawca? Tego niestety nie wiemy. Uregulować to miałoby dopiero rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej. Dochodzi więc do sytuacji, gdy warunki noclegu w kabinie nadal pozostaną nieznane. Jakie one mogą być? Nie wiem. Boję się tylko tego, że będą na tyle liberalne dla przewoźników, że nie będą miały żadnego wpływu na polepszenie warunków noclegów kierowców, a jednocześnie pozbawią ich możliwości zwrotu zryczałtowanych kosztów noclegu.

Które lobby będzie silniejsze? Pytanie dość retoryczne bo tak naprawdę lobby kierowców po prostu nie istnieje. Trudno tworzyć i kierować strukturami z szoferki.

Delegacje i podpis in blanco

Dariusz Szczecina        26 sierpnia 2016        Komentarze (0)

Co raz kolejny kierowca zadaje mailowo pytanie dotyczące dokumentów delegacyjnych podpisywanych in blanco. Oto jeden z takich maili:

Dzień dobry. Szef wymaga wpisywania w kartę delegacji dat wyjazdów i podpisów. Pod spodem jest rubryka na wyliczenie kosztów, ale tego już nie przedstawia. Karty zabiera i nie wypłaca delegacji. Wypłaca jedynie podstawę i X% od frachtu.

Czy takie karty delegacyjne podpisywać bez rozliczenia?

Czy karty delegacyjne podpisane in blanco są dowodem, że pracodawca wypłacił mi delegacje, ewentualnie czy można, np. z pomocą świadków, którzy potwierdzą taką praktykę, wykazać, że pieniądze nie zostały mi wypłacone i odzyskać pieniądze z tych delegacji? Dziękuję za odpowiedź.

Ten temat nie był jeszcze poruszany w moim blogu. Do tej pory odpowiadałem na takie pytania w mailu, ale to pytanie pojawia się tak często, że chyba już czas najwyższy opisać czy warto podpisywać in blanco karty drogowe, karty delegacyjne, karty trasowo miejscowe i inne.

Najpierw jednak posłuchaj historyjki:

W roku pańskim 1410 pomiędzy królem polskim Władysławem Jagiełło a wielkim mistrzem zakonu Krzyżaków Ulrychem von Jungingen miało zostać zawarte porozumienie, które miało na celu zapobiec wojnie, która niechybnie wisiała w powietrzu. Negocjacje trwały długo i już nad ranem kiedy osiągnięto kompromis król oraz wielki mistrz zmorzeni snem postanowili złożyć swoje podpisy pod traktatem pokojowym, który mógł zapobiec niepotrzebnemu rozlewowi krwi, po czym rozeszli się do swoich namiotów. Kiedy nad polami Grunwaldu wstawał świt, obaj władcy kładli się spać z przekonaniem, że sprawa została przez nich dogadana. Każdy z nich pod poduszką miał bowiem podpisany przez drugą stronę traktat mający zagwarantować pokój i pomyślność.

Niestety ów trakat zawierał jednak jedno puste pole. Pole mało znaczące bo dotyczące jedynie ilości nagich mieczy, które krzyżacy mieli przekazać królowi polskiemu w celu uniknięcia wielkiej bitwy. Miłościwie panujący król Władysław Jagiełło „marzył” o 3 mieczach (i kładąc się spać był pewien, że również mistrz wyraził zgodę na taką ich ilość). Wielki mistrz był z kolei przekonany o tym, że miecze, które przekaże Polakom i Litwinom będą jedynie 2.

Kiedy wojska stały już w pełnym rynsztunku naprzeciwko siebie, zarówno król Jagiełło jak i wielki mistrz mieli powody przypuszczać, że to tylko prężenie muskułów dla pozoru. Przecież każdy szczegół traktatu został przez nich szczegółowo uzgodniony. Każdy z wyjątkiem ilości mieczy, które Krzyżacy mieli przekazać mądremu i roztropnemu królowi Władysławowi.

Jakie było zatem zdziwienie króla, gdy krzyżackie poselstwo przekazało mu nie 3 a jedynie 2 nagie miecze … (?) Król nie miał więc wyboru.

Każdy z nas zna dalszy ciąg historii. Bitwa, wygrana przez wojska polskie i litewskie, oblężenie Malborka itp. Tego wszystkiego możnaby uniknąć gdyby traktaty nie zostały podpisane in blanco. Oczywiście zarówno król jak i wielki mistrz uparcie twierdzili, że to ten drugi nie ma racji, ale co z tego skoro rozmowy prowadzili w cztery oczy, bez świadków.

W cztery oczy i bez świadków, a więc właśnie tak jak Ty podpisujesz in blanco swoje delegacje i inne dokumenty związane z rozliczaniem twoich podróży służbowych.

Komu zaufać? Pracodawcy czy pracownikowi ? Temu z prawej czy temu z lewej ? Temu który wnosi o dowód ze świadków ze swoich kolegów kierowców czy temu, który wnosi o dopuszczenie dowodu ze świadków swoich pracowników (w tym także kierowców) ?

Odpowiedzi na takie pytania brak. O wszystkim zdecyduje Sąd po wszechstronnym rozważeniu materiału dowodowego. Zgodnie bowiem z treścią art. 233 § 1 kodeksu postępowania cywilnego

Sąd ocenia wiarogodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału.

Jak zatem ocenić zachowanie dorosłego i zdrowego człowieka, który podpisuje dokument in blanco? Przecież osoby dojrzałe i rozsądnie myślące tak nie postępują. Skoro Sąd bierze pod uwagę zasady logicznego myślenia oraz doświadczenie życiowe to trudno założyć, że Sąd uwierzy właśnie Kierowcy. Przecież podpisywanie dokumentów in blanco nie jest ani logiczne, ani powszechne.

Mam zatem tylko jedną radę. Nie podpisuj dokumentów in blanco. Tak dla własnego dobra.

Ryczałt za pracę w godzinach nadliczbowych … warto powalczyć

Dariusz Szczecina        24 sierpnia 2016        Komentarze (2)

Jesteś kierowcą zawodowym. Pracujesz w ruchu krajowym lub międzynarodowym. Przewozisz przeróżne towary od materacy po samochody. Twoje auto jest wprost z salonu lub nawet 13 letnie. Jesteś młodym kierowcą lub też takim z wieloletnim doświadczeniem. Jeździsz dużo lub bardzo dużo …

Różnic pomiędzy poszczególnymi kierowcami oraz ich warunkami pracy jest wiele. Prawie każdy z Was ma jednak w umowie o pracę zapis, że składnikiem wynagrodzenia jest ryczałt za pracę w godzinach nadliczbowych.

Ryczałt za nadgodziny. Brzmi ciekawie, ale stawki tego ryczałtu z reguły ciekawe już nie są. Spójrz proszę do swojej umowy o pracę, którą pewnie masz ze sobą w ciężarówce i powiedz ile wynosi twój ryczałt za pracę w nadgodzinach?

Sprawdzałem umowy o pracę setek kierowców. Treść umów jest z reguły podobna. Wysokość ryczałtu za pracę ponad obowiązujące pracownika normy czasu pracy jest prawie zawsze symboliczna.

Ile wynosi ryczałt za nadgodziny? Różnie bo przecież ustala go sam pracodawca. Kwoty to 100 zł, 150 zł, 175 zł, ale równie dobrze i 5 000 zł (tutaj jednak poniosła mnie fantazja). Nie chcę generalizować, ale z reguły wysokość ryczałtu za nadgodziny to ok 150 do 200 zł.

Spójrz teraz na swoje wynagrodzenie zasadnicze, które z wielkim prawdopodobieństwem jest równe minimalnemu wynagrodzeniu za pracę. Podziel to wynagrodzenie zasadnicze przez ilość godzin wymiaru czasu pracy w danym miesiącu. Uzyskasz wartość jednej godziny swojej pracy.

Spójrz teraz proszę na wydruki lub pliki z tachografu lub twojej karty kierowcy. Ile godzin czasu pracy (jazda + młotki) miałeś w ubiegłym miesiącu, dwa, trzy czy cztery miesiące temu?

Porównaj teraz wysokość twojego ryczałtu za nadgodziny z iloczynem godzin nadliczbowych i stawki za jedną godzinę twojej pracy.

Nie jestem wróżką, ale prawie na pewno twój ryczałt za nadgodziny jest dużo niższy niż wartość wynagrodzenia za pracę w nadgodzinach, które powinno zostać Tobie wypłacone !!! Różnica to czasem 100 %, czasem 300 % ale nierzadko także i 1 300%. To twoje wynagrodzenie, które powinno być Tobie wypłacone.

Teraz do uzyskanej kwoty dolicz jeszcze minimum 50% więcej (to dodatek za pracę w godzinach nadliczbowych, który może wynosić właśnie owe 50% albo i 100%).

Czy możesz zatem domagać się zapłaty wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych skoro pracodawca wypłaca tzw. ryczałt za nadgodziny?

Możesz. Pamiętaj, że z istoty ryczałtu wynika, że określa on wartość wynagrodzenia jedynie w sposób przybliżony. Jeżeli wysokość ryczałtu znacząco odbiega na niekorzyść pracownika od wysokości wynagrodzenia przysługującego stosownie do liczby godzin nadliczbowych rzeczywiście przepracowanych, to pracownik może żądać ich uzupełnienia. Sąd Najwyższy stwierdził, że

jeżeli pracodawca może spełniać świadczenie pieniężne w formie ryczałtu, to ryczałt ten powinien odpowiadać, choćby w przybliżeniu, świadczeniu, które przysługuje pracownikowi na ogólnych zasadach (wyrok SN z dnia 1 grudnia 1998 r., I PKN 464/98, OSNAPiUS 2000, nr 2, poz. 50).

 

P.S.

Pamiętaj o regularnym sczytywaniu karty kierowcy. To twoja karta, a jej głównym celem jest ewidencjonowanie twojego czasu pracy. Zrób to gdziekolwiek lub u mnie w Kancelarii.

To mnie wyróżnia od innych …

Dariusz Szczecina        22 sierpnia 2016        Komentarze (4)

Piszę pierwszy raz po baaaaaaardzo długiej przerwie. Przepraszam i mam nadzieję, że takie długie przerwy już mi się nie przydarzą. Powodu nie trzeba szukać daleko. To sprawy o ryczałt noclegowy i inne roszczenia kierowców zawodowych, którymi po prostu należało się porządnie zająć.

Od podjęcia uchwały Sądu Najwyższego z dnia 12 czerwca 2014r. upłynęły już ponad dwa lata. Ten czas pozwolił na zweryfikowanie rynku usług prawników, którzy zajmowali się tematem ryczałtu za nocleg. Ta weryfikacja odbywała się kosztem klienta czyli kierowcy takiego jak Ty i była ona niestety bardzo często negatywna dla kierowcy.

To nie jest wina kierowcy. To często wina pełnomocnika, ale najczęściej naganiaczy i tak zwanych kancelarii (prawników) parkingowych, którzy masowo pozyskiwali sprawy obiecując złote góry, a nie oferując tego co najważniejsze, tzn. zdrowego rozsądku i profesjonalnego podejścia do sprawy o ryczałt. Obiecywanie każdemu kierowcy wygrania sprawy bez oglądania się na dokumenty to oszustwo. W sprawie takiej jak ryczałt za nocleg (ale także w takiej jak nadgodziny czy dyżury) podstawą powinno być dokładne ustalenie jakimi dowodami dysponuje kierowca, jakie dowody należy pozyskać jeszcze przed rozpoczęciem sprawy czyli to wszystko co zmierza do ustalenia stanu faktycznego sprawy (trzeba ustalić czy pozew o ryczałty ma sens). Niestety wiele podmiotów, które podejmowały się prowadzenia sprawy o ryczałty za nocleg nie miało na to albo ochoty, albo pieniędzy, a może także świadomości co należy zrobić.

Najlepszym tego przykładem są pozwy. Tak, pozwy, które były tworzone seryjnie bez jakiejkolwiek refleksji nad ich treścią. Pozwy, które były takie same niezależnie od tego czy czy chodziło o sprawę o ryczałt noclegowy czy o wynagrodzenia za pracę w nadgodzinach. Dla niektórych to „takie  same sprawy” (?!?!?!?!?!) więc i pozew może być taki sam (o zgrozo!!!). Te pozwy były także takie same niezależnie od tego kto był pozwanym (tj. w jakiej firmie pracował kierowca). Wreszcie te pozwy były tak skąpe w treści, że już na pierwszy rzut oka widać, że ktoś się nie przyłożył. Pozew bez dowodów i załączników, który liczy półtorej strony w sprawie o ryczałty? Kpina, ale niestety takie pozwy były masowo składane w Sądach.

Nie wspomnę już o pomyłkach w oznaczeniach stron itd. (ale czego oczekiwać od osoby, która nawet nie sprawdziła treści wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego (tam szukamy pełnych informacji o pozwanych spółkach) lub Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (jeżeli szukamy informacji o pozwanym będącym osobą fizyczną)).

No i teraz powiedz, ale tak szczerze. Gdybyś był Sędzią to jak byś potraktował taki pozew? Jak byłbyś nastawiony do takiego pełnomocnika Kierowcy, ale i do samego Kierowcy? Czy na bazie takiego pozwu zasądziłbyś na rzecz Kierowcy parędziesiąt tysięcy złotych? Ja nie. A ty?

W sprawie cywilnej nie chodzi jednak tylko o sam pozew. Ważne są także dalsze pisma procesowe, dalsze czynności, wnioski, oświadczenia, ale przede wszystkim dowody i sposób ich przeprowadzenia. Wszystko to zabiera mnóstwo czasu, a w połączeniu z miejscem prowadzenia samej sprawy (które często jest na drugim końcu Polski i gdzie trzeba po prostu dojechać) tłumaczy skąd moja przerwa w pisaniu.

Uff, tyle na razie. Kolejne wpisy już wkrótce. Pozdrawiam tych w saunach na kółkach.

P.S.

Sędziemu dużo łatwiej wczuć się w sytuację Kierowcy latem. Szczególnie kiedy orzeka w nieklimatyzowanej sali rozpraw.

Duma narodu. PKP Intercity

Dariusz Szczecina        30 listopada 2015        Komentarze (3)

Staram się być osobiście na rozprawach moich klientów. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, ale w takim przypadku klient wie dużo wcześniej o tym kto mnie zastąpi i ma pewność, że mój substytut (zastępca) będzie dobrze przygotowany.

Sprawy kierowców zawodowych zmuszają mnie do podróżowania po całym naszym pięknym kraju. Nie wszędzie można dojechać pociągiem, ale jeżeli to możliwe, to stawiam właśnie na kolej. Po prostu dużo łatwiej stawać w sądzie bardziej wypoczętym, a nie po kilku godzinach za kółkiem. Poza tym czas w pociągu jest prawie zawsze przeznaczony na tę jedną konkretną sprawę, na którą akurat jadę. Te klika godzin spokoju jest po prostu bezcenne i daje mi niesamowity komfort, że stanę na rozprawie doskonale przygotowany. Jeżeli oczywiście uda mi się dotrzeć do Sądu … a dzisiaj to się nie udało, po raz pierwszy i mam nadzieję że po raz ostatni. To duże rozczarowanie nie tylko dla mnie ale przede wszystkim dla klienta. Pozostaje jedynie przeprosić. Panie Pawle, Pani Elżbieto, przepraszam a jednocześnie dziękuję za wyrozumiałość i okazane zrozumienie.

Podziękuję za tę sytuację PKP Intercity, któremu droga z Katowic do Zabrza zajęła 1 godzinę i 40 minut. Przy odległości około 16 kilometrów daje to zawrotną prędkość … żółwia. O której pociąg dojechał do Wrocławia nawet nie wiem. Po konsultacji z klientem zakończyłem swoją podróż właśnie w Zabrzu, bo co komu po prawniku w pociągu, a nie na rozprawie.

Mamy być dumni z włoskiego Pendolino, ale moja dzisiejsza przygoda pokazuje, że nie chodzi o zawrotną prędkość, ale o jako taką punktualność. Jechać dwa razy dłużej niż pokazuje rozkład jazdy, i to na jednej z ważniejszych tras kolejowych? Dla mnie to spora przesada.

A co do Pendolino to dzisiaj na dworcu w Katowicach (kiedy już wracałem z Zabrza), jeden skład odjeżdżał bardzo powoli z peronu. Odjeżdżał, ale z niesprawnym przednim reflektorem.:-(

W całej tej sytuacji szczególnie dołował brak pełnej informacji od obsługi pociągu. Sam czułem się idiotycznie latając po pociągu z ciężką torbą za konduktorem, ale w końcu zdobyłem informację, że pociąg będzie opóźniony nie pół godziny a ponad dwie i to przy dobrych wiatrach !!!. Szkoda tylko, że dowiedziałem się o tym dopiero w Zabrzu, a nie już na dworcu w Katowicach. Tam miałbym przynajmniej szansę na inny transport. Co innego podróżujący koło mnie Hiszpanie. Ale przecież po co komu komunikaty, a już tym bardziej po angielsku.

Ps. pisałem ten tekst wkurzony już w pociągu. Złość już mi przeszła, a teraz górę bierze ciekawość. Ciekawość jak PKP rozpatrzy moją reklamację.

I jeszcze uprzedzając komentarze, które pojawiały się  pod wpisem Nowy partner bloga – www.trackerinfo.eu. Tak wiem, że ten wpis nie jest merytoryczny, ale ten blog to przecież nie podręcznik anatomii. Widział ktoś wpisy merytoryczne np. w blogach o modzie? Raczej nie, a przecież mają się całkiem dobrze 😉

Pozdrawiam ciepło i (już) spokojnie.