Nici z ryczałtu. To dlatego Ryszard przegrał.

Dariusz Szczecina        08 stycznia 2015        2 komentarze

Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu jednym z najczęściej odwiedzanych wpisów na blogu był ten o Ryśku, który przegrał w sądzie sprawę o ryczałt. Jest to dla mnie o tyle dziwne, że był to przecież taki wpis nie wpis. Ot po prostu lepszy dzień i artykuł napisany na modłę Misia Barei.

Jeżeli zatem byłeś zainteresowany historią Ryśka, a zabrakło Ci cierpliwości do szukania odpowiedzi na pytanie dlaczego Ryś przegrał, to w tym artykule znajdziesz odpowiedź. Odpowiadam zatem dlaczego nasz bohater nie wygrał sprawy o ryczałt noclegowy, rozpoznawanej przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku pod sygn. akt III APa 19/14.

Otóż kluczem dla rozwiązania zagadki jest REGULAMIN WYNAGRADZANIA. Dzisiaj wyjaśnię tylko tyle, że regulamin wynagradzania, to jedno ze źródeł prawa pracy, które może wprowadzić pracodawca. Pracodawca musi jednak wprowadzić regulamin pracy jeżeli zatrudnia co najmniej 20 pracowników. Regulamin wynagradzania, jak sama nazwa wskazuje, ustala zasady wynagradzania pracowników; może także regulować zasady wypłaty należności z tytułu podróży służbowych. Tak też zrobił pracodawca naszego Rysia.

Obowiązujący Ryśka regulamin wynagradzania przewidywał dodatek do wynagrodzenia, pokrywający całość wydatków związanych z odbywaniem podróży służbowej. Treść interesującego nas przepisu regulaminu wynagradzania była następująca:

„Za każdy dzień pobytu za granicą pracownikom przysługuje ekwiwalent pieniężny na pokrycie kosztów, w tym kosztów wyżywienia, kosztów noclegów, w wysokości określonej w umowie o pracę”.

U tego konkretnego pracodawcy w umowach o pracę wysokość ekwiwalentu została ustalona dla wszystkich kierowców w równej wysokości 42,00 euro za każdy dzień pobytu poza granicami Polski.

Rysiek i jego pełnomocnik twierdzili w toku procesu, że kwota wypłacana z tego tytułu miała mu zapewnić jedynie wyżywienie, a nie nocleg w zagranicznym hotelu. Jego zdaniem, gdyby pracodawca chciał zrekompensować wydatki przeznaczone na nocleg, to nazwałby tą świadczenie ryczałtem, zgodnie z terminologią wynikającą z przepisów prawa pracy.

I tu dochodzimy do sedna. Otóż Sądy obu instancji uznały, że nazwa tego dodatkowego świadczenia przewidzianego w regulaminie wynagradzania jest bez znaczenia. Świadczenie to mogło zatem nosić dowolną nazwę np. ryczałt, dieta, ekwiwalent pieniężny, dodatek za rozłąkę, deputat wyjazdowy itp., a nazwa tego świadczenia zależna jest jedynie od fantazji pracodawcy.

Sąd Apelacyjny przyjął, że:

Wprawdzie pozwana posłużyła się terminem „ekwiwalentu pieniężnego na pokrycie kosztów pobytu za granicą” zamiast terminami: „dieta”, czy „zwrot kosztów przejazdów, noclegów i innych wydatków”, użytymi przez ustawodawcę w art. 77 (5) § 2 k.p. i sprecyzowanymi następnie w rozporządzeniach wykonawczych, lecz analiza treści przepisu § 11 ust. 1 regulaminu wynagradzania wskazuje jednoznacznie, że zakres w/w terminu jest szeroki i obejmuje również zwrot kosztów noclegów.

Ważne jest zatem to, czy to dodatkowe świadczenie, które było wypłacane kierowcy, dotyczy także wydatków na noclegi za granicą. O ile tak było, to kierowcy nie przysługują jakiekolwiek dodatkowe należności związane z jego noclegami i to bez znaczenia w jakich warunkach kierowca odbył nocleg. Skoro bowiem kierowca znał zasady wynagradzania i wypłaty świadczeń z tytułu odbywania delegacji, to wykonując pracę na rzecz swojego pracodawcy godził się na tak ustalone warunki.

Ot dlaczego w tej sprawie kierowca przegrał.

Z tego wyroku płyną ważne wnioski.

Pierwszy jest taki, że Sądy nie będą ślepo kierowały się uchwałą SN z 12 czerwca 2014r. o ryczałtach za nocleg. Nie każdy kierowca wygra w sądzie ryczałt za nocleg.

Druga nauka jest taka, że nie można wierzyć każdemu, kto obiecuje, że wygra każdą sprawę o ryczałt. Szanujmy się. Każda to każda, a jak nie każda to mówmy o tym otwarcie żeby nie robić płonnych nadziei. Sugeruję nie mydlić Kierowcom oczu i otwarcie mówić „wygram dla Ciebie sprawę o ryczałt jeżeli …”. Zresztą każdy prawnik, który nie ma przed sobą kompletu dokumentów powinien zacząć swoją odpowiedź od „to zależy …”.

I chyba najważniejsze. Niektóre portale opisują ten wyrok jako wielką wygraną pracodawców przewoźników. Nie zgadzam się z tym. Ok, w tej sprawie to pracodawca wygrał, ale dla innych kierowców (sorry Rysiek) najważniejsze jest to, że Sąd Apelacyjny w Gdańsku stwierdził, że nawet najwygodniejsza kabina pojazdu ciężarowego nie zastąpi noclegu w hotelu, a więc po raz kolejny potwierdzono stanowisko dotyczące bezpłatnego noclegu zajmowane przez Sąd Najwyższy.

Sąd Apelacyjnym podziela stanowisko, zgodnie z którym umożliwienie przez pracodawcę kierowcy w transporcie międzynarodowym spania w kabinie samochodu ciężarowego (nawet przystosowanej do takich celów) nie stanowi zapewnienia pracownikowi bezpłatnego noclegu w rozumieniu przepisu § 9 ust. 4 rozporządzenia w sprawie należności z tytułu podróży służbowej poza granicami kraju (por. uchwała S.N. z dnia 12 czerwca 2014 roku w sprawie II PZP 1/14, publik. LEX nr 1469181 oraz wyrok S.N. z dnia 10 września 2013 r. w sprawie I PK 71/13, publik. LEX nr 1427710).

A zatem, zanim zaczniesz oceniać swoje szanse na wygraną i wydawać pieniądze, których jeszcze nie wygrałeś, warto dokładnie przejrzeć co najmniej regulamin wynagradzania.  Zawsze proszę swoich klientów o jego przesłanie (prócz innych dokumentów). Niestety nie zawsze jest to możliwe bo okazuje się, że pracodawcy strzegą regulaminów jak oka w głowie, ale to już temat na kolejne wpisy.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

jacek Sierpień 15, 2016 o 00:36

To kpina z Polskiego Kierowcy transportu drogowego
Polskie Sądy Pracy kpią z Polskiego Pracownika kierowcy
Polscy kierowcy pracując płacą podatki na Sądy które kpią z nich ..

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Sierpień 25, 2016 o 09:55

Polskie Sądy nie kpią z pracowników. Najlepszym dowodem na to są wyroki, w których zasądzają dla kierowców znaczne kwoty tytułem ryczałtów za nocleg, nadgodzin itp.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: