A tymczasem pracodawcy bronią się przed zapłatą ryczałtu za nocleg … (poza sądami)

Dariusz Szczecina        23 października 2014        22 komentarze

Po wydaniu uchwały Sądu Najwyższego z dnia 12 czerwca 2014r. pracodawcy zaczęli się bronić przed roszczeniami kierowców o zapłatę ryczałtu za nocleg.

Kierowca ma możliwość domagania się zapłaty ryczałtu przed sądem powszechnym. Pamiętasz jednak, że pisałem, że to długa i wyboista droga. Dlatego w pierwszej kolejności zawsze proponuję podjęcie działań na drodze postępowania ugodowego.

Jeżeli Ty nie wystąpisz do pracodawcy z żądaniem zapłaty to znaczy, że nie walczysz, a problem dla pracodawcy nie istnieje.

Ty możesz czekać – to twoja sprawa i twoje pieniądze. Sąd także będzie zadowolony bo mniej spraw to mniej pracy. Ale pracodawcy nie czekają z założonymi rękoma, aż (czy) wezwiesz ich do zapłaty ryczałtów i już podjęli różnorakie działania. Pracodawcy nie działają w pojedynkę jak Ty. Działają w grupie i mają większą siłę oddziaływania.

W zorganizowanej akcji zwrócili się już z petycjami do Ministra Pracy i Polityki Społecznej. Sprawa była już także przedmiotem dyskusji w sejmowej Komisji Infrastruktury (jeżeli będziesz miał dłuższą chwilę to naprawdę polecam obejrzenie nagrania z obrad tej komisji).

Zwróć uwagę na jedną rzecz. Posłowie i uczestnicy tej debaty mało mówią o interesach kierowców. Niestety, ale troska posłów koncentruje się głównie na przewoźnikach. Przewoźnikach, którzy generują dla Skarbu Państwa znaczne dochody. Uczestnicy debaty dużo mówią o możliwych stratach przewoźników, spodziewanej zapaści rynku i upadku dużej części firm transportowych. Uchwałę Sądu Najwyższego traktują jako rażący błąd i „wypadek przy pracy”.

Zwróć uwagę, że pracodawcy proponują różnorakie rozwiązania nie tylko na przyszłość, ale też takie które, miałyby obowiązywać z datą wsteczną (sic!).

A czy ktoś mówi o kierowcach ? Raczej nie, a jeżeli już to niewiele.

PS. Podczas obrad Komisji dostało się także prawnikom, którzy reprezentują lub chcą reprezentować kierowców.  Takie życie …

{ 22 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Październik 24, 2014 o 01:22

Naprawdę trudno się pochylać nad interesem kierowców, którzy otrzymali umówione wynagrodzenie za pracę w uzgodnionych warunkach, a budzą się po 3 latach, że należy im się kilkadziesiąt tysięcy od pracodawcy na pokrycie kosztów, których nie ponieśli.

Co ciekawe bardziej rozsądne podejście prezentują przedstawiciele związków zawodowych kierowców, którzy wcale nie namawiają swoich członków do występowania o ryczałty, gdyż mają świadomość, że skala potencjalnych roszczeń może spowodować falę upadłości przewoźników. Naprawdę przewoźnicy nie trzymają tych milionów na kontach i wypłata ryczałtów za 3 lata 100 pracowników po prostu nie jest możliwa.

A co do niektórych prawników – oczywiście nie wszystkich – reprezentujących kierowców, to trudno się dziwić krytyce, biorąc pod uwagę metody ich działania. Kiedyś myślałem, że instytucja ambulance chaser znana z USA w Polsce się nie przyjmie. A jednak – tyle tylko, że u nas jest to teraz driver chaser. A sceny zbierania klientów na parkingach przy autostradach naprawdę nie budują specjalnego szacunku dla tak działających prawników.

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Październik 24, 2014 o 09:41

Panie Pawle nie mogę się z Panem zgodzić.

Tajemnicą poliszynela jest to jak konstruowane są wynagrodzenia kierowców. Mała podstawa, a reszta to diety, premie za trzymanie wyśrubowanych norm, a także kilometrówki. Mało kto otrzymywał w ogóle ryczałt za nocleg. Pewnie zdarzały się firmy, które taki ryczałt płaciły, ale osobiście nie znam takiego przykładu.

Sprawy o wypłatę ryczałtu to nie nowość na naszym podwórku. Kierowcy walczą o nie przecież od dawna o czym świadczą także wyroki SN dotyczące tej kwestii. Szczęśliwie 3 kwietnia 2010r. weszła w życie nowelizacja ustawy o czasie pracy kierowców i od tej pory nie ma już sporu o to czy kierowca wykonując swoje zadania (prowadząc) jest w podróży służbowej czy nie.
Kierowcy walczyli o swoje prawa, a uchwała SN z 12.06.2014r. jest dla nich kolejnym ułatwieniem. Czy ich winą jest korzystanie z narzędzi, które im dano?

Temat ryczałtów od wielu lat wywołuje gorące dyskusje, ale wielu kierowców widząc duże rozbieżności nie upominało się głośno, o swoje pieniądze. Mając w ręku (ok, mogąc się powołać) na uchwałę Sądu Najwyższego nabrali odwagi, ale przede wszystkim wiary w to, że mają szansę wygrać (podkreślam, tylko szansę, a nie pewność).
Co do samej kwestii poniesienia kosztu noclegu to tu oczywiście nie zgodzimy się z sobą, ale w jakim miejscu napisano, że kierowca musi ponieść taki koszt. Dla mnie jasny też jest przepis par. 16 ust. 2 obecnie obowiązującego rozporządzenia z dnia 29 stycznia 2013r. w sprawie należności przysługujących pracownikowi (…) z tytułu podróży służbowej.

Co się tyczy związków zawodowych to nawet w toku samej dyskusji nie kto inny jak przedstawiciel Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ Solidarność zwrócił uwagę na zapominanie w całej debacie o kierowcy – człowieku. Ciekawie mówił o psie, budzie i jedzeniu z michy.

Nikt nie twierdzi, że przewoźnicy po prostu wyjmą pieniądze ze skarpety. Nie możemy jednak patrzeć na problem jedynie przez pryzmat przewoźników. Może inaczej, ja nie mogę, choć oczywiście rozumiem potężne komplikacje, szczególnie w sytuacji tych mniejszych podmiotów. Od czego jednak ugody. Pracownik i pracodawca rozumieją na pewno, że temat jest trudny, a”po co pracownikowi wyrok do oprawienia jako dekoracja ściany”.

Co do niektórych prawników to dostało się prawnikom, ale tak na prawdę to chyba nie powinno się dostać prawnikom, a firmom (często nie wiadomo nawet co to za firma, osoba fizyczna, pan Józek zza rogu czy może jakaś spółka???), które działają dość nieetcznie poprzez werbowanie klientów na parkingach, mamiąc ich rychłym i nieuniknionym sukcesem. Jesteśmy radcami prawnymi i wiążą nas nie tylko same ustawy, ale i zasady etyczne zebrane w Kodeksie Etyki Radców Prawnych.

Pozwolę sobie zamieścić tu link do Kodeksu Etyki, ale to oczywiście wyłącznie z myślą o innych czytelnikach, którzy przecież często nie widzą różnicy pomiędzy radcą prawnym a prawnikiem. Nie widzą różnic dlatego często powierzają swoje sprawy komu popadnie bo np. jest taniej (? ale z reguły tylko na początku), albo, że przekonał ich naciągacz, który puka do drzwi szoferki (czego nam oczywiście nie wolno).
http://kirp.pl/etyka-wykonywanie-zawodu-i-orzecznictwo-dyscyplinarne/#kodeks

O skali tego zjawiska można się przekonać chociażby wpisując w google frazę „ryczałt za nocleg”. Wiele stron (nie wiem nawet kto prowadzi te strony!!!) to tylko numery telefonów i adresy poczty email. Treści tam mało,a obietnic dużo. Z tego co wiem podobnie wygląda to na parkingach, a te pseudo kancelarie operują już nie tylko w Polsce, ale też na parkingach, często odwiedzanych przez polskich kierowców w państwach ościennych.Całe szczęście kierowcy mają swój własny rozum, ale każdy ma gorszy dzień kiedy jest bardziej skory do podejmowania (często chybionych) decyzji. A potem szukaj wiatru w polu…

Podsumowując, powinno dostać się nie prawnikom jak radca prawny czy adwokat, ale tym driver chaserom (nie wiem czy to Pana określenie, ale bardzo przypadło mi do gustu i jeżeli nie ma Pan nic przeciwko to użyję go od czasu do czasu). Łatwo jednak generalizować.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Październik 24, 2014 o 10:35

Tak, jak pisałem – nie chodzi mi o wszystkich prawników, ale o część, która nie wystawia sobie zbyt dobrego świadectwa. I niestety nie chodzi tylko o ludzi spoza korporacji. Bo jak ocenić profesjonalnego pelnomocnika, który pozywa za 3 lata ryczałtu, nawet bez wcześniejszego wezwania do zapłaty, nie wie nic o zasadach rozliczania podróży w danej firmie, a w sądzie okazuje się, że ryczałty były w niej płacone? Już nawet nie komentuję działalności pewnego stowarzyszenia działającego rzekomo na rzecz kierowców, a służącego głównie jako źródło klientów dla pewnej kancelarii.

Co do samej istoty ryczałtu – mam świadomość, że kierowca nie musi wykazać poniesienia kosztu, ale wciąż ryczałt to nie dodatek za spanie w kabinie a zryczaltowany zwrot kosztów. Ustawodawca założył, że kierowca może mieć możliwość nocować gdzie indziej, gdzie nie dostanie rachunku, ale jakieś koszty związane z noclegiem poniesie. Tutaj natomiast jest jasne, że tych kosztów nie ma, więc kierowca dostaje po prostu dodatkowe wynagrodzenie.

Co do negocjowania wynagrodzeń – naprawdę kierowcy wszystkie należności za podróże służbowe traktują jako element wynagrodzenia. Nikt na rozmowie o pracę nie pyta, jaką będzie pensja zasadnicza, ale o to, ile w sumie dostanie na rękę, a czy to będzie ryczałt czy dieta, to już bez znaczenia. Dlaczego kierowcy nie mają żadnego problemu ze zmianą regulaminów tak, by obniżyć dietę do minimum i zamiast niej dać ryczalty? Po prostu liczy się dla nich to ile dostaną u jeśli w wyniku tego zabiegu nie dostaną mniej, nie mają pretensji. Domaganie się natomiast po kilku latach należności, co do których z góry wiedziało sie, że się ich nie dostanie i godziło się na to i w oparciu o te założenie negocjowało pensję, jest moim zdaniem po prostu nieuczciwe.

Jasne jest przecież, że gdyby jednoznacznie z przepisów wynikało, że ryczałt się należy, przewoźnicy obniżyliby diety i nie dałoby się tego podważyć.

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Październik 27, 2014 o 11:21

Temat prawników nieuczciwych lub nieprzygotowanych do sprawy to temat rzeka. Jednak zamiast pisać lepiej powiadomić o tym od razu rzecznika dyscyplinarnego. To my prawnicy sami pozwalamy na psucie rynku usług prawnych. Bierność radców prawnych i adwokatów, którzy wiedzą o takich praktykach, ale ich nie piętnują (oficjalnie) nie pomaga.

Sam Pan pisze, że kierowca nie musi wykazać poniesienia kosztu. Nie możemy utożsamiać ryczałtu jedynie z noclegiem w miejscach gdzie nie wystawia się rachunków. Samo pojęcie ryczałtu jest zresztą stosowane także w innych przepisach i to nie tylko przepisach prawa pracy. Czy przy ryczałcie za pracę w godzinach nadliczbowych pracodawca sprawdza czy ryczałt wogóle się należy? Nie, pracodawca zakłada, że pracownik pracuje w godzinach nadliczbowych i ustala odpowiedni ryczałt. Podobnie w przypadku ryczałtu za nocleg kierowcy. Pracodawca zakłada, że skoro pracownik jest w delegacji to musi gdzieś spać. Skoro uznajemy, że kabina nie jest ku temu odpowiednim miejscem to pracodawca będzie musiał wypłacić ryczałt, no chyba, że zapewni nocleg w warunkach hotelowych. Samo pojęcie ryczałtu jest oderwane od kwestii poniesienia kosztu.

Co do negocjowania wynagrodzeń. A skąd niby kierowca przyjmujący się do pracy ma wiedzieć jakie będą jego trasy za miesiąc czy za rok. Nie wie nawet na jakich trasach będzie jeździł jutro. Jak zatem ma policzyć swoje wynagrodzenie, które Pana zdaniem obejmuje także ryczałty za nocleg i diety. Wbrew temu co Pan pisze na rozmowach o pracę kierowca ma jedynie pewne to co w umowie czyli z reguły samą podstawę wynagrodzenia.

W dużym uproszczeniu możemy porównać kwestię ryczałtów chociażby do niezapłaconych w terminie faktur. Ile to razy dłużnik na sali sądowej skarży się, że przecież tak naprawdę to odsetki nie powinny być naliczane bo przecież chciał zapłacić, ale np. nie miał na to środków.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Październik 27, 2014 o 12:55

W takim razie mam rozumieć, że wszyscy kierowcy w tym kraju jeżdżący w trasy zagraniczne rzeczywiście chcą pracować w takich warunkach za minimalną pensję – bo taka jest przecież reguła w przypadku kierowców międzynarodowych?

Co do ryczałtu – w godzinach nadliczbowych ryczałt zakłada, że jakaś praca w godzinach nadliczbowych jest wykonywana. Przy ryczałcie za noclegi jest w zasadzie pewność, że żadnych kosztów kierowca nie ponosi, gdyż śpi w kabinie. I pracodawca nie ma żadnych podstaw do innego założenia. Kwestia ta jest zresztą bezsporna – we wszystkich sprawach, w których brałem udział, wszyscy kierowcy potwierdzali, że spali w kabinie. To koszt czego należy im zwrócić?

Co do negocjowania wynagrodzenia – być może ma Pan inne doświadczenia i negocjacje w których Pan uczestniczył obejmowały wyłącznie pensję zasadniczą. Ja znam przypadki, w których kierowcy po prostu pytają ile dostaną na rękę w przypadku pracy przez określoną ilość dni w tygodniu. Dostają do później w postaci diet lub diet i ryczałtów , co naprawdę nie ma dla nich specjalnego znaczenia. Byle ostatecznie kwota się zgadzała.

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Październik 29, 2014 o 17:16

Nie, wszyscy kierowcy wykonujący swoją pracę w transporcie międzynarodowym marzą wręcz o pracy za darmo. Byle tylko Polska rosła w siłę, a ludziom (oczywiście wszystkim innym niż kierowcy zawodowi) żyło się dostatnio 😉

Wszyscy kierowcy chcieliby zarabiać pieniądze adekwatne do pracy, którą wykonują. Minimalna pensja to nie jest na pewno wynagrodzenie adekwatne, ale dopóki ktoś nie zdecyduje się na pracę np. u Austriaka to w naszym nadwiślańskim kraju ma raczej małe pole manewru.

Ryczałt zakłada, że jakaś praca jest wykonywana. A kto to kontroluje skoro pracodawca nie musi tego robić, bo takie właśnie jest założenie ryczałtu? Zna Pan kierowcę tira, który podczas podróży służbowej sypia w hotelu? Ja osobiście nie, ale gdyby taki był to szukałbym raczej wśród tych już bezrobotnych, albo tych już u Austriaka.

Pan zna przypadki, a ja znam regułę ogólną. Zresztą ani ja, ani pewnie Pan nie braliśmy bezpośrednio udziału w żadnych takich negocjacjach. Powód jest prosty. Kierowcy to nie menadżerowie najwyższego szczebla dlatego prawnik jest tu zbędny.

Mariusz-kierowca Luty 3, 2015 o 20:23

Witam Panowie – cytuję Pana Pawła / Właśnie o tym mówię – kierowcy nie pracują za pensję minimalną i jak najbardziej liczą właśnie na pieniądze z diet i ryczałtów i właśnie te wszystkie kwoty tworzą tak naprawdę wynagrodzenie kierowcy./ koniec cytatu
A teraz pytam czy pan uważa że dieta kierowcy to wypłata , bo się uśmiałem ja wielu innych
pensja kierowcy to podstawa i to w wielu przypadkach najniższa krajowa , a nie diety jak Pan śmie twierdzić bezczelnie .Może kiedyś się pan przejedzie na tydzień z jakimś kierowca i zobaczy pan nasze cudowne życie w kabinie . Niemiec czy Belg maja podstawę na tyle wysoką że stać ich na posiłki na stacjach paliwowych czy restauracjach , niestety my Polscy kierowcy za naszą wysoką Podstawę możemy tylko obejść się smakiem , i tu wchodzą nasze diety do gry . Dieta którą powinniśmy wydać na nasze utrzymanie za granicą musimy chować do skarpetki i zbierać aby utrzymać rodzinę . A żywimy się tak zwanymi w naszym żargonie kierowców ADR-ami , czyli jedzeniem z długimi terminami przydatności czyli czysta chemia . Ale co Pan może wiedzieć o życiu kierowcy z gazet czy blogów . Problem nie leży po stronie kierowców czy pracodawców , tylko po stronie spedycji i Państw w których nasi szefowie wykonują zlecenia . Niemiecki przewoźnik jeździ za 1,2 euro a polski za 0.75 centów , to tylko przykład bo nie znam stawek pełnych . Jeżeli Państwa zjednolicą obligatoryjnie stawki dla przewoźników w Europie to problem z małymi zarobkami sam się rozwiąże . Jestem kierowca lecz staram sie zrozumieć naszych pracodawców , nie maja nam z czego płacić pensji zbliżonych do kierowców innych krajów unijnych . My nie możemy się równać z kierowcami Niemiec , Austrii , Dani , czy UK pod względem Podstawy czy też diet . Wykonujemy więcej pracy od nich a zarabuamy o połowę mniej , czy uważa pan panie Pawle za słuszne .

Odpowiedz

Agnieszka Kwiecień 14, 2015 o 22:53

Szanowni Panowie!
Większośc( niestety) firm w naszym kraju wypłaca – piszę teraz o tym co jest na umówię i na listach płac-wynagrodzenie kierowcy w postaci najniższej krajowej- ewentualnie + 100 czy 200zl jako premia – żeby sie w czasie kontroli(PIP)nie czepiali zbytnio. Diety zazwyczaj sa wykazywane czy ryczałtami za noclegi to juz gorzej …ale po wyroku SN. w tej sprawie – zaczęto wykazywać wypłacane ryczałty noclegowe……przynajmniej na papierze…..
Wielokrotnie kierowcy przekonują się o kwotach wypłaconych im świadczeń( diet) w momencie pobrania z firmy zaświadczenia do MOPS- u( dotacja mieszkaniowa) lub w US – gdy starają się o umorzenie zobowiązań wobec w/ w urzędu….- ponieważ część dokumentów podpisują nawet in blanco….( kwitki na rozliczenie delegacji, KW)
Większość kierowców faktycznie ma stawki za dniówki , tkm, km czy psełdo diety plus do tego jakaś np. Podstawa np. 800zl + 0,50 gr za każdy km na pełno, 0,20 gr na pusto… Do tego 50 zł za każde miejsce załadunku czy rozładunku…..( stawki sa przykładowe chodzi o sam mechanizm)
Do czego zmierzam…..
Faktycznie jest tak ze kierowca dostaje na rękę np. Ok 4000zł,z czego na papierze- ZUS i podatek ma zapłacone od jakis 1800zl( w momencie L-4, renty , emerytury, to wlasnie od tej kwoty bedIe miał wszystko liczone) ponadto pracodawca wykazuje diety…. Często w kwocie przewyższającej wspomniane 4000zl które faktycznie otrzymuje kierowca….natomiast nasz pracodawca wrzuca sobie to wszystko w koszty…….i jeszcze narzeka jakie to obciążenia na nim ciążą przy zatrudnieniu pracownika….
Szkoda tylko ze nasz biedny Rysiu z Polski zarobi ( w związku z czym odłoży na swoją emeryturę- jeżeli dożyje) ok 22000zl rocznie, natomiast jego odpowiednik np. Pracujący w Niemczech- nazwijmy go Hans- za ta sama prace- około w przeliczeniu na zł ok100 000zl rocznie….. Dysproporcje w kosztach utrzymania w tych 2 krajach, opłatach itd nie są aż 5 krotne, tak jak polski przewoźnik nie jeździ za1/5 stawki za którą jeździ niemiecki….
Walczyć z pracodawcą to walka z wiatrakami…. Jak ci sie nie podoba to na twoje miejsce mam 5 chętnych…..jak nie podpiszesz to nie dostaniesz wypłaty….( a niestety często z moich doświadczeń wiem ze Rysiu jest jedyna osobą pracującą w rodzinie wiec co da swoim dzieciom jeść jak go szef zwolni….a do tego raty za kredyt itd)
Do sądu idą osoby które już pożegnały sie ze swoim pracodawcą…..nie rzadko podpisując co im podaunięto…..
Niestety w sadzie to Rysiu musi udowadniać że nie jest tzw. Wielbłądem…….
Ostatnio po rozprawie stwierdIłam ze niestety ale na każdego pracodawcę trzeba patrzeć przez pryzmat osoby z którą będziemy sie sądzić i kopiować wszystko co dają nam do podpisu…( a to moze nie być proste- bo pewnie kopii nie bedą chcieli nam dać, więc zostają zdiecia ukrytym aparatem …..
Chciałam sie odnieść jeszcze do regulaminów wynagrodzeń….. Niestety często są w nich zapisy , że zmieniony regulamin wchodzi w życie w 2 tyg od przez ogłoszenia go pracownikom poprzez wywieszenie go na tablicy ogłoszeń….. Tylko po pierwsze kto wogóle wie o jego wywieszeniu?, po drugie jak często kierowca który pracuje w transporcie miedzynarodowym jest w biurze? ( jeżeli przyjeżdża do domu na weekendy to patrzy żeby jak najszybciej znaleźć sie w domu z rodziną i w biurze przebywa tylko tyle ile musi….oddać karty, wziąść wypłatę….), a po 3 w ilu przypadkach ten regulamin jest faktycznie wywieszany- dostają go do podpisu tylko nowo zatrudnieni, a wywieszony jest przed lub po jakiejś kontroli( zazwyczaj PIP), a nikt- z doświadczenia wiem nikt kto przychodzi do biura nie staje ( zakładając ze wisi ten regulamin)przed nim za każdym razem i sprawdza czy to ten co wisiał czy jakis nowy, i wnikliwie studiuje……zakładając ze typowy kierowca który niestety nie ma matury zrozumie choć 10% z tego co tam pisze…

Niestety środowisko kierowców to nie górnicy, pielęgniarki czy nauczyciele…..porozrzucane, często w trasie nie potrafią tak naprawdę mówić jednym głosem i cokolwiek razem zrobić….. Najczęściej kończy się na narzekaniach i wymianie doświadczeń na parkingach w czasie tzw. kręcenia pauz….
Dlatego nic się w tej branży nie zmieni…..

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Kwiecień 14, 2015 o 23:09

Witam,
dziękuję za Pani komentarz. Niestety, ale dużo w nim prawdy.

Co do regulaminów wynagradzania to w większości spraw powtarza się ten sam problem, tzn. brak znajomości regulaminu wynagradzania. Kierowcy skarżą się, że nie mają do niego dostępu, a przy podpisaniu umowy streszcza się im jedynie jego fragmenty. Gdyby regulamin był wywieszany publicznie to z pewnością nie byłoby problemów z jego znajomością. Robi się jednak z niego pilnie skrywaną tajemnicę przedsiębiorstwa.

Ciekawe jest też to, że nawet kiedy sprawa jest już na etapie wezwania do zapłaty, gdzie zawsze wzywamy albo do przesłania kopii regulaminów, albo chociaż informacji o ich treści, np. dotyczących samych ryczałtów za nocleg, czy też kiedy wnosimy chociażby o umożliwienie wglądu do tych podstawowych przecież dokumentów, to pracodawca z reguły nic sobie z tego nie robi i niejako ZMUSZA kierowców do kierowania spraw do sądu. Jaki jednak daje im wybór skoro sam od siebie niczego nie da? Przecież nie u każdego pracodawcy była kontrola PIP.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Agnieszka Kwiecień 14, 2015 o 23:37

I tu ma Pan racje( niestety) przez co kierowca często nawet kiedy nie ma szans na wygranie sprawy o wypłatę ekwiwalentu za noclegi- MUSI sprawę skierować do sadu( co oczywiście wiąże sie dla niego z kosztami- często nie małymi)więksOśc z nich myśli ze jak jest wyrok SN lub cos jest w ustawie czy rozporządzeniu to im się należy bez warunkowo …..niestety w prawie pracy jest mnóstwo różnych luk z których wielu pracodawców korzysta( cóż ich znacznie cześciej stać na usługi prawnika niż ich pracownika..)
Tak jak sa lekarze dobrzy i źli, tak samo jest w każdej branży, również wsród niestety prawników, którzy często decyzje czy warto wogóle robić cos w danej sprawie, wyrażają na podstawie relacji kierowcy a nie dokumentów( bo tych kierowca zazwyczaj nie posiada- nie licząc umowy i świadectwa pracy),.Którzy nie informują,że sad to nie amerykański film ze to kierowca musi udowodnić co mu sie nalezy( a na podstawie czego ? Jak nic nie ma), poprzez brak informacji o przypuszczalnych kosztach jakie nasz zainteresowany bedzie musiał ponieść z szczególnym uwzględnieniem opcji – w przypadku przegrania w sadzie, a na informacji ze sie wogóle w temacie kierowców i ryczałtów noclegowych itd wogóle nie orientuje kończąc.

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Kwiecień 14, 2015 o 23:46

Dlatego jeszcze raz powtarzam, że do sprawy trzeba się dobrze przygotować, chociaż nie zawsze jest to możliwe. No bo ilu kierowców dysponuje np. plikami z karty kierowcy za cały okres zatrudnienia?
Skoro tego nie mamy to musimy koniecznie wykazać naszą wolę porozumienia z pracodawcą. Czym mocniej kierowca udowodni, że skierowanie sprawy do sądu jest dla niego ostatecznością, tym większa szansa na „łaskawy” wyrok sądu (co do kosztów) nawet w przypadku przegranej.
A co do kosztów postępowania … mamy całe szczęście ustawowe zwolnienie z kosztów sądowych do 50 000 zł. Pozostaje zatem jedynie znaleźć odpowiedniego prawnika.

Odpowiedz

Grzegorz Kierowca LLU Październik 7, 2015 o 21:58

Witam , pozwole sobie wtrącić swoje trzy grosze . Dlaczego w tym kraju nikogo nie dziwi PIP Urzedu Skarbowego , ze człowiek pracujący 300 – 400 godzin ( przebywając tyle w aucie wliczając pauzy )w miesiacu zarabia najniższą krajową ? Jak to jest możliwe? Gdzie nadgodziny , gdzie praca w porze nocnej , praca w niedziele i świeta ? Pomijam całkowicie kwestie diet , ale gdzie jest wynagrodzenie za nadgodziny ? Tak wiem nadgodziny moge odebrać dniami wolnymi , ale kiedy mam odebrać te dni wolne skoro cały miesiąc jestem w pracy za wyjątkiem pauz weekendowych ? Nikogo to nie dziwi ? i co mam tu udowadniać w sadzie w takim przyadku kiedy cały czas jestem w pracy tzn w aucie ( bo spanie w aucie to nie praca ) ale opuścic tez go nie moge bo pilnuje tego auta i towaru gdyz odpowiadam za nie . I na karcie kierowcy jest to zapisane ze jestem tam . Czy ktos moze mi wskazać inny zawód w tym kraju gdzie człowiek pracuje wiecej godzin ? A wszyscy sa oburzeni ze kierowca czegos sie domaga? Tak moze powiadomic PiP ale co to da ? to juz było przerabiane , była kontrola nie wykazała powazniejszych naruszen mandat dla firmy to 500 zł . I zegnamy sie z pracownikiem . Skoro od nas sie cegos wymaga to i od pracodawcy takze powinno sie czegos oczekiwać , a nie tylko ze bedzie wyzyskiwał na maxa naiwnych roboli , po co w tym kraju jest ten PiP ? obowiązuje ich tajemnica słuzbowa ze nie powinny informować pracodawcy kto ew, zgłaszał nieprawidłowości
a robia to na samym początku wizyty w zakładzie pracy , od taka anonimowość w tym kraju , nie pomagają tylko szkodza a maja stac na straży przepisów. Od takie moje doswiadczenia z pracy .
Pozdrawiam wszystkich

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Październik 13, 2015 o 00:28

Powiem tylko tyle. Największym „zabójcą” nadgodzin bardzo często jest sam kierowca. Sąd i biegły spojrzy na pliki lub wydruki z karty kierowcy lub z tachografu i często zobaczy tylko jazdę, minuty innej pracy i czasem trochę dyspozycyjności. Prócz tego co najmniej pół dnia łóżeczka. Wniosek z tego prosty. Kierowca pracuje długo, ale nie używa poprawnie selektora tachografu. Proszę, używajcie „młotków” i „koperty”.

Odpowiedz

jacek kierowca Grudzień 7, 2015 o 18:18

Ja dodam tylko ze to milo widząc że ktoś wstawia się za nami i nie widzi w nas kierowcach tylko psów ale ludzi co mają rodziny dzieci na utrzymaniu. Pozdrawiam

Odpowiedz

jacek kierowca Grudzień 7, 2015 o 18:28

Ja mam płatne od kilometra i nic więcej tylko dokumenty podpisuje i tak wiele firm robi. Jak idę na urlop to nikogo nie obchodzi ze dostane połowę pensji i wielu nawet nie bierze urlopu. Ekwiwalent za urlop to po 15latach jeżdżenia w zeszłym roku pierwsi raz dostałem jak się zwalniałem. W tym roku znowu zmieniam prace bo zostałem zmuszony do tego gdyż nie chciałem ładować towaru robiąc pałze. Spedycja doceniła mnie nie dając mi ładunków i pensja spadła o połowę. I nawet nie musieli mnie zwalniać :(. I co ja mam zrobić skoro następny pracodawca mi powie to samo:(. Pozdrawiam

Odpowiedz

Janusz Lipiec 12, 2016 o 20:48

Witam wszystkich,w zasadzie prawie wszystko zostało tutaj opisane, jednak chciałbym poruszyć trochę jakby inny dział transportu – transport nowych pojazdów na kołach.Mam na myśli ciężarówki i autobusy, bo takie właśnie przewoziłem np. z fabryki do portu lub do serwisu czy salonu.Odbywało się to na terenie większości krajów Europy zachodniej a i wschodniej również ( niektórych).Zanim przejdę do płac,to ważniejsze dla mnie jest czas pracy kierowcy, bo przecież chodzi o moje bezpieczeństwo a co najważniejsze innych uczestników ruchu.W pojazdach nowych nie był zalegalizowany tachograf i jeżdziliśmy bez jego używania jednak wydruk można było zrobić różnica w czasie była Jednej godziny.Polecenia pracodawcy były jednoznaczne dostarczyć pojazd na czas np.( na liście spedycyjnym była data i godzina dostarczenia pojazdu)W większości pojazdy nie były wyposażone w łóżka także o wyciągnięciu nóg nie było mowy,chyba że z wyczerpania.W większości zleceń w tygodniu spałem osiem/dziesięć godzin,czyli na nogach byłem dwadzieścia dwie godziny i założę się że w to nikt nie uwierzy na dowód mam listy spedycyjne a na nich kilometry które miałem do pokonania.Dzisiaj pracodawca każe mi podpisać diety podczas gdy nigdy nie wypłacił jej w żadnej formie nigdy nie wypłacił podstawy jedynym rozliczeniem były kilometry za które nigdy nie wypłacił w całości,-jego tłumaczeniem było,że on jest tylko podwykonawcą a firma zlecająca wypłaca jemu kilometrów pobranych z google map.Nigdy nie dał do podpisania listy płac a gdy zarządałem wykazu składników z jakich oblicza mi wynagrodzenie to chciał mi pokazać jakieś pliki na komputerze.Niepoważne podejście pracodawcy skłoniło mnie do poinformowania o tym PIP.Wystosowania pisma zgodnie z art. 85 paragraf 5 na przygotowanie dokumentów na których podstawie zostało obliczane moje wynagrodzenie.
Jest jeszcze wiele kwestii,które przekazuję w tym tygodniu do kancelarii Pana Dariusza Szczeciny.I tak naprawdę nie miałem zamiaru niczego robić w tej sprawie,dzisiaj straciłem zdrowie co przynajmniej na jakiś czas dyskwalifikuje mnie na stanowisko kierowcy a ignorancja i obojętność pracodawcy „rozbija” mi mój system wartości a co najciekawsze nie ma dla niego żadnego znaczenia czy „TY” zginiesz czy ktoś inny,to będzie TWOJA WINA.W tej firmie co robiłem kilka osób zasneło już za kółkiem na całe szczęście ani kierowcy anie przypadkowym uczestnikom ruchu również nic się nie stało – jednak wszystko jest do czasu.Wierzę jednak w to,że wszystko będzie dobrze,to co Dajesz do Ciebie wraca i wiem że mój były pracodawca właśnie dostanie to, co nam dawał Ja jemu zaufanie i lojalność a on mi kłamstwa i wykorzystywanie.To co opisałem jest w bardzo wielkim skrócie i jak opowiedziałbym wam całość krok po kroku to nie tylko byłby to kryminał ale i horror.Na dzień dzisiejszy nie otrzymałem wynagrodzenia za maj,tak za maj ponieważ mój pracodawca w umowie napisał do 10 za przepracowany miesiąc a on nie!!!40 dni po przepracowanym miesiącu i to od początku umowy.Nadgodziny dodatek nocny ależ po co ta umowa tak dla formalności,to on ustala wszystkie regóły,bo on jest szefem.Wybaczcie mi widoczną nutę ironi, ale nie mogę zdzierżyć jego pewności bezkarności.Nie mam na myśli zgnojenia tego człowieka jednym z moich celów jest pokazanie że jego firma to wszyscy ci kierowcy którzy utrzymują go na powierzchni, to ci którzy ciężko pracują na niego i jego rodzinę,no i odzyskanie tego czego nie zapłacił za tród i zdrowie jakie poświęciłem.I tym akcentem wszystkich pozdrawiam i choć nie znam końcowych efektów moich działań to zachęcam aby nie poddawać się – próbować szukać kompromisów a jak to nie pomoże,to pomocy u ludzi którzy prawnie wyegzekwują wasze należności

Odpowiedz

Janusz Kierowca Sierpień 22, 2016 o 12:56

Panowie Adwokaci, Radcowie i koledzy „pa fachu”
Wiecie doskonale jaki jest deficyt nas kierowców na rynku
Więc po jaki diabeł podpisujecie takie a nie inne umowy ????
Nie jestem w stanie tego zrozumieć
Przecież mamy wolny rynek, więc nikt nikogo nie zmusza do pracy za minimalną krajową
Nie rozmawiamy o dietach bo to nie jest składnik wynagrodzenia jak wszyscy mówią
Więc skoro nas brakuje to „teoretycznie” mamy prawo dyktować warunki naszego zatrudnienia, zgadza się ????
Dlaczego nie jeździcie za wynagrodzenie 6 000 PLN brutto ???
Ja nie będę pisał gdzie pracuję i ile zarabiam bo zaraz poleje się na mnie wiadro pomyj.

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Sierpień 25, 2016 o 09:52

Spokojnie. Na tym blogu filtrujemy komentarze. Te „z pomyjami” nie są publikowane i trafiają do spamu 😉

Odpowiedz

Bartek Sierpień 14, 2017 o 08:49

Tak jest niestety pracownicy pracują za najniższą to jeszcze problem z noclegiem i ryczałtem za niego tak tną po kosztach utrzymanie pracowników że to się nie mieści w głowie powinna jakaś norma wejść na to.

Odpowiedz

Robert Kierowca Październik 30, 2017 o 10:57

Panowie powiem tak.. odkąd zacząłem pracować za granicą nie to że auto lepsze dostałem na dzień dobry to w razie awarii auta firma wysyła drugie, ja się przepakowuje, podpinam naczepę i jadę dalej. Zarobki znacznie wyższe, rzędu 6-7 tyś. w układzie 3 tyg pracy i 1 tydz w domu. Komfort pracy, jazdy znacznie większy niż w Polsce. Dlatego polecam wam uciekać z tego kraju gdzie jesteśmy traktowani jak tania siła robocza. Może wtedy firmy nas docenią.
Artykuł sam w sobie jest naprawdę ciekawy. Bardzo fajny blog. Pozdrawiam 🙂
Robert

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Październik 29, 2014 o 17:37

Właśnie o tym mówię – kierowcy nie pracują za pensję minimalną i jak najbardziej liczą właśnie na pieniądze z diet i ryczałtów i właśnie te wszystkie kwoty tworzą tak naprawdę wynagrodzenie kierowcy.

Co do ryczałtu to on nie jest za pracę tylko za poniesione koszty. A w tym wypadków – jak sam Pan słusznie zauważa – kierowcy nigdy nie nocują w hotelu, a w kabinie, więc o żadnych kosztach nie ma mowy.

Stąd też moje twierdzenie, że kierowcy walczą o bonusy, a nie o zwrot kosztów, gdyż żadnych kosztów nigdy nie było, więc zasądzony dla nich ryczałt to po prostu dodatek do pensji. Najwyraźniej jest to dodatek za nocowanie w kabinie, bo zwrot kosztów noclegu na pewno to nie jest.

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Październik 30, 2014 o 08:11

Kierowcy pracują bardzo często za wynagrodzenie minimalne. Oczywiście są i tacy krezusi, którzy już w umowie o pracę mają zagwarantowane w podstawie pareset złotych więcej. Pracodawca przewoźnik diety traktuje jak normalny składnik wynagrodzenia kierowców. Skutek jest taki, że z reguły zmiany wysokości diet powodują aneksowanie umów o pracę i obniżanie wynagrodzenia zasadniczego (oczywiście tam gdzie jest to jeszcze możliwe).

Tak kierowcy nie nocują w hotelach, ale o powodach dla których nie nocują pisałem już wcześniej. Nasz spór co do poniesienia kosztu – cóż, mamy po prostu różne zdania, a zweryfikuje je praktyka sądów.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: