Trybunał Konstytucyjny a wnioski o zawieszenie postępowania w sprawie o ryczałt noclegowy

Dariusz Szczecina        08 kwietnia 2015        32 komentarze

Trybunał Konstytucyjny

Dzisiejszy wpis będzie „trochę” dłuższy niż zazwyczaj, ale po prostu nie mam innego wyjścia. Dlaczego? Ponieważ pytają o to zarówno sami Kierowcy jak i reprezentujący ich Adwokaci i Radcowie. Wszystkim dziękuje za zainteresowanie blogiem i miłe słowa. Wiem, że trudno zaspokoić oczekiwania wszystkich, ale postaram się …

W sprawach o ryczałty, które prowadzę, pracodawcy przewoźnicy zaczęli składać wnioski o zawieszenie postępowania. Sygnały o takich samych wnioskach składanych w podobnych sprawach docierają także od innych Radców Prawnych i Adwokatów zajmujących się tematyką ryczałtów za nocleg.

W sprawach, które ja prowadzę, nie miałem jeszcze „przyjemności” (wątpliwej) spotkać się z sądem, który zawiesiłby postępowanie. To dobrze, ale ponoć niektórzy sędziowie dość ochoczo wydają postanowienia o zawieszeniu postępowania na podstawie art. 177 par. 1 pkt 1 kodeksu postępowania cywilnego.

Moim zdaniem nie mają ku temu żadnych podstaw i nie jest to tylko mój pogląd. Na tym mógłbyś skończyć lekturę tego artykułu, ale z pewnością interesują cię szczegóły.

Otóż, Związek Pracodawców „Transport i Logistyka Polska” złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o kontrolę konstytucyjności przepisów dotyczących ryczałtów za noclegi kierowców nocujących w kabinach ciężarówek. Jeżeli nie masz ochoty na czytanie jakie dokładnie przepisy są kwestionowane to proponuję błyskawiczną teleportację do dalszej (ciekawszej części artykułu). Zdaniem prawników Związku (a z reporterskiego obowiązku dodam, że chodzi tu o największą polską kancelarię prawną Domański Zakrzewski Palinka sp.k.) niezgodne z Konstytucją są następujące przepisy:

  • norma wynikająca z pozostających w związku przepisów art. 21a ustawy o czasie pracy kierowców, art. 77 (5) par. 2 , par. 3 i par. 5 kodeksu pracy, par. 16 ust. 1, 2 i 4 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowych (aktualne rozporządzenie z roku 2013) w zakresie, w jakim przyznaje kierowcy zatrudnionemu w transporcie międzynarodowym zwrot kosztów za nocleg podczas zagranicznej podróży służbowej w wysokości stwierdzonej rachunkiem w granicach limitu określonego dla pracowników zatrudnionych w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej w załączniku do tego rozporządzenia lub ryczałt w wysokości 25%tego limitu,
  • norma wynikająca z pozostających w związku przepisów art. 21a ustawy o czasie pracy kierowców, art. 77 (5) par. 2 , par. 3 i par. 5 kodeksu pracy, par. 9 ust. 1, 2 i 4 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowych poza granicami kraju (poprzednio obowiązujące rozporządzenie z roku 2002, obecnie uchylone) w zakresie, w jakim pomimo utraty jego mocy obowiązującej stanowi w sprawach zawisłych przez sądami powszechnymi i Sądem Najwyższym podstawę przyznania kierowcy zatrudnionemu w transporcie międzynarodowym zwrotu kosztów za nocleg podczas zagranicznej podróży służbowej w wysokości stwierdzonej rachunkiem w granicach limitu określonego dla pracowników zatrudnionych w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej w załączniku do tegoż rozporządzenia z roku 2002 lub ryczałt w wysokości 25% tego limitu,
  • par. 16 ust. 2 rozporządzenia o podróżach służbowych z roku 2013 (obecnie obowiązującego) w zakresie w jakim stanowi podstawę wypłaty ryczałtu w sytuacji gdy pracownik faktycznie nie poniósł żadnych kosztów noclegu,
  • par. 9 ust. 2 rozporządzenia z roku 2002 o zagranicznych podróżach służbowych (uchylone) w zakresie w jakim pomimo utraty jego mocy obowiązującej stanowi w sprawach zawisłych przed Sądami powszechnymi i Sądem Najwyższym podstawę wypłaty ryczałtu za nocleg w sytuacji gdy pracownik faktycznie nie poniósł żadnych kosztów noclegu,
  • par. 16 ust. 4 rozporządzenia o podróżach służbowych z roku 2013 w zakresie w jakim zwalnia pracodawcę z obowiązku wypłaty świadczeń, o których mowa w par. 16 ust. 1 i 2 tegoż rozporządzenia z roku 2013 w razie zapewnienia pracownikowi „bezpłatnego noclegu„,  nie precyzując jednocześnie minimalnych warunków pozwalających na uznanie zapewnionego nocnego odpoczynku za „bezpłatny nocleg”,
  • par. 9 ust. 4 rozporządzenia o podróżach służbowych z roku 2002 (uchylonego) w zakresie w jakim pomimo utraty mocy obowiązującej tego rozporządzenia stanowi ono w sprawach zawisłych przed sądami powszechnymi i Sądem Najwyższym podstawę zwolnienia pracodawcy z obowiązku wypłaty świadczeń, o których mowa w par. 9 ust. 1 i 2 rozporządzenia z roku 2002 w razie zapewnienia pracownikowi „bezpłatnego noclegu„, nie precyzując jednocześnie minimalnych warunków pozwalających na uznanie zapewnionego nocnego odpoczynku za „bezpłatny nocleg”,
  • art. 77 (5) par. 2 i 5 kodeksu pracy (tutaj już bez dalszego wyjaśnienia).

Oto zakres wniosku Transportu i Logistyki Polska. Nie zamierzam jednak na razie polemizować z samą jego treścią. Po pierwsze dlatego, że na chwilę obecną (z tego co mi wiadomo) to wniosek nie został jeszcze skierowany do rozpoznania. Po drugie dlatego, że mówiąc o Konstytucji musimy przejść na wyższy poziom abstrakcji, czego chcę Tobie i sobie oszczędzić. Po trzecie dlatego, że mój głos i tak nie wpłynie na to czy Trybunał Konstytucyjny skieruję albo i nie skieruje, wniosku do rozpoznania na rozprawie. Po czwarte dlatego, że do 10 kwietnia muszę złożyć w sądach kolejną partie pozwów o ryczałty, nadgodziny, diety itp. (dlaczego to takie ważne przeczytasz tutaj). Wreszcie po piąte dlatego, że ten artykuł ma dotyczyć wpływu wniosku Związku Pracodawców na zawieszanie postępowań o ryczałty, a nie samego wniosku.

Kodeks postępowania cywilnego (kpc) przewiduje tzw. obligatoryjne (sąd musi) i fakultatywne (sąd może) przesłanki zawieszenia postępowania prowadzonego przed Sądem powszechnym. Jednym z takich przypadków fakultatywnego zawieszenia postępowania jest wspomniany już na początku przepis art. 177 par. 1 ust. 1 kpc zgodnie z którym:

Sąd może zawiesić postępowanie z urzędu jeżeli rozstrzygnięcie sprawy zależy od wyniku innego toczącego się postępowania cywilnego.

Dziękuję za wielokrotnie okazywane mi zaufanie, ale z pewnością jeszcze bardziej przekonywujące będzie dla Ciebie stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. Otóż 30 stycznia 2013r. Rzecznik Praw Obywatelskich Teresa Lipowicz, złożyła do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją przepisu par. 106 ust. 1 Regulaminu urzędowania Sądów powszechnych. Dla nas ważne jest nie to jaki przepis był skarżony (bo wniosek Rzecznika dotyczy zawieszenia postępowania w przypadku skierowania przez Sąd do Trybunału Konstytucyjnego pytania prawnego), ale samo uzasadnienie tego wniosku. Otóż Rzecznik wskazał w nim:

W przepisach ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. Nr 43, poz. 296 ze zm.) – dalej: „k.p.c”, wśród przesłanek obligatoryjnego i fakultatywnego zawieszenia postępowania, wymienionych w art. 174 § 1 oraz w art. 177 § 1, nie uregulowano odrębnie jako przesłanki zawieszenia postępowania sądowego sytuacji, w której sąd kieruje pytanie prawne do Trybunału Konstytucyjnego. Podstawy do zawieszenia postępowania sądowego w takim przypadku nie może także stanowić wskazywany w praktyce orzeczniczej sądów art. 177 § 1 k.p.c, w myśl którego, sąd może zawiesić postępowanie z urzędu, jeżeli rozstrzygnięcie sprawy zależy od wyniku innego toczącego się postępowania cywilnego.
Art. 177 § 1 k.p.c. nie przewiduje zawieszenia postępowania cywilnego w toczącej się sprawie cywilnej do czasu rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny pytania prawnego dotyczącego zgodności określonego przepisu z Konstytucją RP. Treść tego przepisu jednoznacznie wskazuje, że jest w nim mowa o wyniku innego toczącego się postępowania cywilnego. Postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym nie ma zaś charakteru postępowania cywilnego. Literalna wykładnia przepisu art. 177 § 1 k.p.c. nie daje podstawy do jego stosowania w omawianym przypadku, a dokonywanie wykładni rozszerzającej tego przepisu wydaje się niedopuszczalne ze względu na wpływ zawieszenia postępowania na realizację praw i wolności określonych w Konstytucji (w art. 45 ust. 1) oraz w Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (art. 6), statuujących prawo do sprawiedliwego procesu. Prawo to obejmuje również prawo do uzyskania w rozsądnym terminie rozstrzygnięcia sprawy orzeczeniem sądu. Z tego względu przepisy regulujące zawieszenie postępowania powinny być interpretowane ściśle, a ich wykładnia nie może prowadzić do tworzenia pozaustawowych przesłanek zawieszenia.

Podpisuję się pod tym obiema rękami. Najważniejsze bowiem jest to, że sprawa przed TK to nie jest zwykła sprawa sądowa rozstrzygana w postępowaniu cywilnym, ale postępowanie zupełnie odrębne, niezależne i dotyczące całkowicie różnych przedmiotów postępowania.

Cieszy mnie to, że także Sąd Najwyższy ma takie samo zdanie. Oto bowiem w postanowieniu z dnia 14 lipca 2010 r., wydanym w sprawie o sygn. akt V CZ 51/10 Sąd Najwyższy potwierdził, że:

Postępowanie ze skargi konstytucyjnej przed Trybunałem Konstytucyjnym nie jest postępowaniem cywilnym, o jakim mowa w art. 177 par. 1 pkt 1 k.p.c.

A jeżeli jednak Sąd rozpatrujący twoją sprawę o ryczałt zawiesi postępowanie to pamiętaj, że na takie orzeczenie, zgodnie z art. 394 par. 1 pkt 6 kpc, przysługuje zażalenie do sądu drugiej instancji.

{ 32 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Kwiecień 10, 2015 o 17:24

Na szczęście dla pracodawców linia orzecznicza Sądu Najwyższego w tej kwestii jest mniej więcej tak samo jednolita jak w sprawie ryczałtów. W orzeczeniu z dnia 28.09.2004 r. sygn. akt I PRN 61/94 Sąd Najwyższy stwierdził bowiem coś zupełnie przeciwnego i uznał, że sąd może zawiesić na podstawie art. 177 par. 1 k.p.c. w przypadku, gdy toczy się przed Trybunałem Konstytucyjnym postępowanie w przedmiocie zgodności przepisu z aktem wyższego rzędu.

Taka wykładnia jest zresztą jak najbardziej uzasadniona celowościowo i systemowo. Jaki jest sens prowadzenia postępowania, w którym rozstrzygnięcie ma być oparte na przepisie, co do którego istnieją wątpliwości konstytucyjne, jeśli Trybunał już prowadzi w tej sprawie postępowanie. Przecież zakwestionowanie przepisu spowoduje w późniejszym czasie możliwość wznowienia postępowania.

A stanowisko RPO w tym przypadku jest ewidentnym „tekstocentryzmem” tak krytykowanym przez byłą sędzię TK Ewę Łętowską. Co więcej prowadzi do zupełnie absurdalnych rozwiązań. Wyobraźmy bowiem sobie, że to sąd orzekający w sprawie ma wątpliwości konstytucyjne i składa zapytanie do TK o zgodność przepisów z Konstytucją. I co zdaniem RPO powinien dalej zrobić? Oczywiście kontynuować postępowanie i szybko wydać wyrok, żeby nie naruszyć prawa do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, a czy będzie on zgodny z prawem to już nieistotne. Jeśli bowiem sąd nie ma możliwości zawieszenia postępowania nawet jeśli sam ma wątpliwości co do skuteczności tych przepisów, to trudno nie uznać stanowiska RPO za kompletnie oderwane od praktyki wymiaru sprawiedliwości.

Na szczęście sądy powszechne nie kierują się tymi wskazówkami i zaczynają zawieszać postępowania. Albo robią coś, czego zakwestionować nie sposób – uznają, że toczące się postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym stanowi ważną przyczynę odroczenia rozprawy, wskazując, że rozprawa zostanie wyznaczona po zakończeniu sprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym. Bez wątpienia wątpliwości co do zgodności z konstytucją przepisów, które mają stanowić podstawę rozstrzygnięcia i konieczność oczekiwania na rozstrzygnięcie tej kwestii stanowią ważną przyczynę odroczenia rozprawy.

Oczywiście kluczem jest, żeby sędzia sam miał wątpliwości do wspomnianych przepisów, gdyż gdy ich nie ma i tak nie musi zawiesić postępowania. Jeśli jednak je ma, treść art. 177 par. 1 k.p.c. nie będzie przeszkodą, by wstrzymać się z rozstrzygnięciem do czasu orzeczenia Trybunału.

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Kwiecień 10, 2015 o 23:30

I znowu nie mogę się z Tobą zgodzić. Zobacz, orzeczenie które powołujesz ma już „brodę”. Zostało wydane jeszcze pod rządami poprzedniej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, w którym pytanie prawne wiązało się z zawieszeniem postępowania w sprawie, ale tej, w której pytanie prawne zostało zadane.

Tymczasem w obecnym stanie prawnym nie ma już takiego automatyzmu. Przepisy o zawieszeniu postępowania w przypadku zwrócenia się do TK z pytaniem prawnym zostały przeniesione do regulaminu urzędowania sądów powszechnych (par. 106 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości). Treść tego przepisu była następująca:
§ 106.
1. W przypadkach, o których mowa w art. 3 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. Nr 102, poz. 643, z późn. zm.10)), sąd wydaje postanowienie i zawiesza postępowanie w sprawie.
3. Po otrzymaniu odpisu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego sąd podejmuje zawieszone postępowanie.
Piszę była ponieważ w roku 2013 ten przepis został w całości uchylony, a powszechnie przyjęto, że pytanie prawne nie powoduje zawieszenia postępowania. Nie powoduje zawieszenia w tej konkretnej sprawie, w której zwrócono się z pytaniem prawnym, to jak może w takim razie wpływać na inne toczące się postępowania?

I znowu to nie jest tylko moje zdanie, ale ponownie odwołam się do stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich, który jak się wydaje był spiritus movens uchylenia przepisu par. 106 regulaminu, ale i stanowiska Ministra Sprawiedliwości oraz Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego.

Nie ma zatem rozbieżności, nie ma przepisów stanowiących podstawę zawieszenia, no to jak można twierdzić, że sąd mógłby zawiesić postępowanie?
A co do wykładni celowościowej i systemowej … mamy przecież przepisy o wznowieniu postępowania. I nie rozumiem czym tak bardzo razi pogląd RPO i TK, którzy zgodnie twierdzą, że sprawa sobie a pytanie do TK sobie.

Jak już pisałem nie spotkałem się jeszcze z sądem, który zdecydowałby się na zawieszenie postępowania tylko dlatego, że Transport i Logistyka złożyli wniosek do TK. Z drugiej strony byłbym ciekawy uzasadnienie tego zawieszenia. Ciekawe też jak do tematu miałby się odnieść sąd II instancji, ale na takie rozstrzygnięcia jeszcze poczekamy. Zawieszanie postępowań byłoby działaniem ewidentnie sprzecznym z prawem. Gdyby uznać inaczej to wniosek o sprawdzenie konstytucyjności stałby się złotym środkiem do przeciągania spraw, wygodnym dla tego, komu na tym zależy.

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Kwiecień 10, 2015 o 23:42

Aha, jeszcze o jednym zapomniałem – odroczenie rozprawy.
Tutaj także mamy zupełnie różne stanowiska, a pomysł sądów z odraczaniem rozpraw to już granice absurdu. Jak można twierdzić, że samo złożenie wniosku do TK stanowi ważną przyczynę odroczenia rozprawy. Odroczenia na jak długo, pół roku, rok? Byłbym wdzięczny gdybyś mógł podać, w którym sądzie (sądach) już to praktykują bo jestem ciekawy. A czy któryś z sędziów podał może podstawę prawną takiego rozstrzygnięcia? Skarga na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, to panaceum na takie sytuacje.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Kwiecień 16, 2015 o 11:27

Sąd we Wrocławiu zawiesza i odracza rozprawy – całkiem zresztą słusznie.

Jest rzeczą oczywistą, że z taką postawą możemy mieć do czynienia w sytuacji, gdy sąd sam ma wątpliwości co do konstytucyjności przepisów. Nie ma wówczas sensu, by sam zadawał pytanie TK, skoro ono już zostało zadane. Pozostaje mu czekać na rozstrzygnięcie.

Za całkowicie pozbawioną sensu uważam natomiast wykładnię, że sąd, który ma wątpliwości co do konstytucyjności przepisu, nie ma prawa zaczekać z wydaniem wyroku do czasu rozstrzygnięcia tej kwestii i to nawet jeśli samemu zadał pytanie TK.

Wyjaśnij mi bowiem jedno: po co w takim razie sąd w ogóle ma o to pytać TK, jeśli i tak powinien wydać wyrok, zanim otrzyma od TK odpowiedź? Przecież jeśli pytanie nie ma służyć rozstrzygnięciu tej sprawy tylko sprawom przyszłym, to w ogóle po co je zadawać? Przecież strona sobie może później złożyć sama skargę konstytucyjną.

Nie pojmuję też jak można nakazywać sądowi orzekanie na podstawie przepisów, co do których ma przekonanie o braku zgodności z konstytucją, a następnie kazać stronie wznawiać postępowanie, choć w międzyczasie strona ta może ponieść olbrzymie szkody w związku z wykonaniem orzeczenia? Wznowienie postępowaniem jest tylko wyjściem na to, żeby w jakiś sposób zrekompensować poniesione straty, ale to tylko wyjście awaryjne. Celem powinno być, aby w ogóle nie dochodziło do powstania szkód na podstawie niekonstytucyjnych przepisów.

Przy okazji w którym miejscu TK sprzeciwia się zawieszaniu postępowań w wyniku zadania pytania prawnego TK?

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Kwiecień 16, 2015 o 23:26

Witam,
Dziękuję za Pana kolejne komentarze. Jesteś najbardziej aktywnym komentatorem tego bloga, a twoje komentarze naprawdę „pozwalają” na pogłębianie tematu :-). Mam nadzieję, że nie będziesz miał mi za złe jeżeli pominę już formy oficjalne i przejdziemy stopień wyżej, usuńmy Pan/Pana?

Dziękuję za informację z Wrocławia. Rozumiem, że prócz samych zażaleń na postanowienia o zawieszeniu nie mamy jeszcze rozstrzygnięć II instancji? Co do odraczania to naprawdę zachodzę w głowę jak sędziowie to argumentują? Przecież na dobrą sprawę nie wiadomo jeszcze czy skierowano wogóle sprawę na rozprawę. Mamy też głosy (tutaj pozdrawiam jedną z czytelniczek), że sędziowie odraczają tylko dlatego, że nie znają jeszcze losów wniosku Transportu i Logistyki w TK. To odroczenie ma zatem obowiązywać jedynie do chwili ustalenia dalszych losów wniosku do TK (ba sygnatury tego wniosku). Tak czy siak nie mogę się z tym zgodzić bo po prostu nie ma na to żadnego przepisu.

Zgodzę się z tobą, że to sam sąd musi mieć wątpliwości co do zgodności z konstytucją przepisu, ale tylko w tym się zgadzamy. Jakoś do tej pory sądy nie miały z tym jednak problemu. Pomimo tego, że sprawy o ryczałt noclegowy nie są czymś nowym to dopiero wniosek Transportu i Logistyki miał ruszyć lawinę? Skoro sędziowie mieli już wcześniej wątpliwości co do konstytucyjności przepisów to dlaczego ten temat pojawia się dopiero teraz. Wiem, wiem, to dlatego, że mamy uchwałę 7 z czerwca, ale nie jest to przecież zasada prawna dlatego dla pracodawców przewoźników i tak niewiele się zmieniło (przynajmniej tak o tym kiedyś pisałeś).

A co do samego zawieszenia to zobacz. Tu nie chodzi o wykładnię, a jedynie o prawidłowe stosowanie jasnych i klarownych przepisów. Gdybyśmy mówili o tym, że celem miłościwie panujących była możliwość zawieszania postępowania (bo wniosek do TK czy pytanie prawne) to w nowej ustawie o TK pozostawiono by przepis podobny jak w art. 11 ust. 2 starej ustawy o TK. W nowej ustawie próżno jednak szukać podobnego przepisu. Mało tego zamiast przepisów mówiących o zawieszeniu wprowadzono do kpc przepisy dotyczące wznowienia postępowania. No to jaka była intencja i cel, który przyświecał ustawodawcy? Dla mnie to jasne i trudno tutaj znaleźć inne wytłumaczenie niż tylko celowe działanie ustawodawcy, który celowo wykluczył możliwość zawieszenia (wcześniej zawieszenie było przecież obligatoryjne) postępowania cywilnego.

Jeżeli pytasz po co Sąd ma wogóle zadawać pytanie prawne skoro i tak nie może zawiesić postępowanie to moim zdaniem robi to po to, żeby: po pierwsze TK wypowiedział swoje zdanie także dla celów innych spraw, po drugie, żeby dać stronom szansę na wznowienie postępowania. I jeszcze jedno, przecież teoretycznie nie jest wykluczone, że TK zdąży przed sądem cywilnym 😉

Co do powstania szkód. No cóż wnioski do TK i pytania prawne to broń obosieczna. Jak powód zdąży z egzekucją, ale TK stwierdzi brak zgodności z Konstytucją to będzie go to bolało. Z drugiej strony dlaczego powód miałby czekać x czasu na wydanie rozstrzygnięcia przez TK i to tym bardziej, że przecież TK może uznać, że utrata mocy obowiązującej przepisu nastąpi długo po dniu ogłoszenia wyroku.

Przy okazji polecam artykuł na świetnym blogu Radcy Prawnego Piotra Zamrocha, który pisze też o wpływie działań przed TK na zawieszenie spraw cywilnych (tam chodzi co prawda o służebność przesyłu, ale model jest ten sam).

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Kwiecień 17, 2015 o 00:34

Na tym polega właśnie różnica w naszej interpretacji – ja uważam, że wykładnia kodeksu postępowania cywilnego powinna obejmować nie tylko literalne odczytywanie przepisów, ale również szukanie w nich podstaw dla rozwiązań, które realizują prawa przysługujące stronom. Ty uważasz, że bez przepisu nic się nie da zrobić.

Nie przekonuje mnie też dorabianie uzasadnienia dla twierdzeń, których obronić się nie da 🙂 Nie da się bowiem przekonująco uzasadnić, po co sąd miałby pytać się TK o przepisy, jeśli i tak ma sam wcześniej wydać wyrok w sprawie. Postępowanie przez TK to zwykle kilka lat, więc szansa, że się zdąży, jest nikła- zwłaszcza, że pytania takie zwykle padają raczej na końcu postępowania a nie na początku, gdyż TK wymaga, by pytania zapadały w ustalonym stanie faktycznym.

A twierdzenie, że sąd, chce stronom dać możliwość wznowienia postępowania, już zupełnie nie ma żadnych podstaw. Przecież strona zawsze może sama złożyć skargę konstytucyjną – sąd nie jest jej do niczego potrzebny.

Warto też zauważyć, że przy takim niewolniczym – jakby to ujęła prof. Łętowska – trzymaniu się przepisów, sądy zmuszone są do naruszania prawa europejskiego. Skoro nie można zawiesić postępowania z uwagi na pytanie do TK, nie można tego zrobić również przy pytaniu do Trybunału Sprawiedliwości UE. Tymczasem w przypadku takich pytań to już nie jest dobra wola sądu, ale obowiązek wynikający z art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu UE, jeśli dotyczy sądu II instancji.

Za naruszenie prawa uważa się też wydanie wyroku sprzecznego z wykładnią europejską. Czyli sąd powinien zadać pytanie w II instancji, a potem szybko wydać wyrok, bo przecież podstaw do zawieszenia nie ma?

Co więcej, w tym wypadku nie ma nawet podstaw do wznowienia, jeśli znów oprzemy się tylko na literalnej treści przepisu.

Jaki zatem ustawodawca europejski widzi sens w zadawaniu pytań, skoro sądy i tak będą wydawać swoje wyroki bez oglądania się na wykładnię TS UE, a potem będą płacić odszkodowania, jeśli wyrok będzie z nią sprzeczny? Przecież to zupełny absurd.

Naprawdę nie mogę zgodzić się z polityką najpierw strzelaj, potem się zastanawiaj. Najwyżej się naprawi szkodę. Czasem się naprawi, a czasem nie naprawi. W wielu sprawach kierowca, który otrzyma odszkodowanie po kilku latach nie będzie już go miał, a egzekwowanie czegokolwiek od kierowcy zarabiającego minimalną pensję i żyjącego właśnie z niepodlegających zajęciu diet i ryczałtów, jest raczej z góry skazane na niepowodzenie.

Już nawet nie wspominam o tym, że niekiedy nie będzie komu dochodzić roszczeń zwrotnych, bo pracodawcy już po prostu nie będzie. Nawet jeśli odzyska pieniądze, firmie to życia nie wróci.

Nawet więc patrząc na interesy obu stron, teza o braku konieczności zawieszenia czy odroczenia się nie broni. Kierowcy nigdy na te pieniądze nie liczyli. Umówione wynagrodzenie otrzymali. Roszczenia o ryczałty to dla zdecydowanej większości z nich przysłowiowa gwiazdka z nieba – dodatkowy bonus. Dla pracodawców natomiast to często kwestia życia i śmierci. Kilkudziesięciu kierowców żądających kilkadziesiąt tysięcy zł każdy sprawia, że firma nadaje się tylko do upadłości. Skutki wyroku nie są więc tożsame dla obu stron, stąd też sąd powinien raczej upewnić się, czy na pewno przepisy są konstytucyjne niż śpieszyć się z wydaniem wyroku.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Kwiecień 23, 2015 o 05:55

Znalazłem jeszcze jeden argument – gdyby sąd nie miał zawieszać postępowania do czasu rozstrzygnięcia Trybunału, w ogóle nie miałby prawa zadać pytania Trybunałowi. Zgodnie bowiem z art. 193 Konstytucji każdy sąd może zadać pytanie TK, jeśli od odpowiedzi na pytanie zależy rozstrzygnięcie sprawy. Jeśli więc sąd zadaje pytanie i nie czeka na odpowiedź, to de facto rozstrzygniecie sprawy od odpowiedzi na to pytanie nie zależy, więc pytania w ogóle nie można zadać.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Kwiecień 16, 2015 o 11:42

Swoją drogą warto też zwrócić uwagę na postępowanie sądów administracyjnych – tam również brak jest podstawy wprost do zawieszenia postępowania z uwagi na to, że inny sąd zwrócił się z pytaniem do Trybunału Sprawiedliwości UE, ale sądy i tak to robią, mając świadomość, że nie na tym polega wymierzanie wymiaru sprawiedliwości, że najpierw zrobimy coś źle, a najwyżej ktoś to później poprawi. Sąd musi mieć na uwadze strony postępowania i może orzekać tylko, jeśli nie ma najmniejszych wątpliwości co do prawidłowości przepisów, na których się opiera. A jeśli tak jest, to przecież nie musi zawieszać czy odraczać rozprawy. Jeśli natomiast tej pewności nie ma, powinien mieć możliwość skorzystania ze środków, które pozwolą mu uniknąć wydania błędnego wyroku. I nawet fakt, że ustawodawca o tym nie pomyślał, nie oznacza, że sąd nie ma powinności podjąć działań mających na celu zabezpieczenie praw podmiotów zagrożonych wydaniem błędnego orzeczenia. Na tym właśnie polega odejście od tekstocentryzmu na rzecz rozumienia istoty prawa, w tym prawa do uczciwego procesu, który obejmuje nie tylko szybkość ale również prawidłowość rozstrzygnięcia.

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Kwiecień 16, 2015 o 23:45

Uczciwy proces, a zgodność przepisów rangi ustawy i rozporządzenia z konstytucją to dla mnie dwie różne rzeczy. Mamy tu spór konstytucyjnej abstrakcji z ustawowym konkretem. Godząc się na zawieszanie postępowania z powodu wniesienia wniosku lub pytania prawnego do TK zakłócalibyśmy pewność obrotu prawnego, każdy przepis można by przecież zakwestionować co do jego zgodności z Konstytucją i w ten sposób przeciągać sprawy w nieskończoność.

Ale jest jeszcze ważniejszy argument. Nie można bowiem porównywać postępowania cywilnego z postępowaniem przed sądem administracyjnym. W tym pierwszym bez wyroku strona nie ma przecież ani praw ani obowiązków. W tym drugim sprawa przed WSA czy NSA idzie swoją własną drogą, niezależną od skutków zaskarżonej decyzji administracyjnej (przykładowo) – to zupełnie inna bajka.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Kwiecień 17, 2015 o 00:39

Dlaczego niby zawieszając postępowanie godzimy w pewność obrotu? Jest wręcz przeciwnie. Skoro zawieszamy postępowanie, jest wiadome, że wyrok zależy od wyroku TK. Jeśli go nie zawiesimy, zostanie wydany wyrok. Będzie funkcjonował w obrocie, a później potencjalnie zostanie zmieniony. To dopiero narusza pewność obrotu. Oczywiście należy się na takie naruszenie godzić, ale raczej należy się starać, żeby do takiej sytuacji nie doszło.

Nie widzę też specjalnych różnic pomiędzy postępowaniem cywilnym a administracyjnym w tym zakresie. Zarówno w jednym postępowaniu jak i drugim może chodzić o ważne kwestie nie cierpiące zwłoki. Jeśli jest odmowna decyzja o pozwoleniu na budowę, to bez zakończonego postępowania sądowoadministracyjnego i tak nic się nie da zrobić.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Kwiecień 16, 2015 o 12:03

Mimo że w kodeksie postępowania karnego nie ma słowa o tym, że jest możliwe zawieszenie postępowania z powodu postępowania przed TK, a takie postępowanie literalnie rzecz ujmując, nie stanowi długotrwałej przeszkody uniemożliwiającej prowadzenie postępowania, Sąd Najwyższy postanowił zawiesić swoje postępowanie do czasu rozstrzygnięcia sprawy przed Trybunał: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17762689,SN_odroczyl_sprawe_Mariusza_T_.html?lokale=local#BoxNewsLink

Najlepszy dowód, że sądu potrafią oderwać się od literalnego czytania przepisów na rzecz rozumienia, po co one zostały przewidziane.

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Kwiecień 16, 2015 o 23:53

No tak, ale tutaj przechodzimy znowu na zupełnie inny grunt. Sprawa cywilna – z reguły roszczenia pieniężne (z reguły). Sprawa karna – życie i wolność człowieka. O ile pieniądze można zwrócić to raczej nikt nie zwróci straconego w więzieniu czasu czy zdrowia.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Kwiecień 17, 2015 o 00:41

Śmiem twierdzić, że upadłość firmy – a taki los grozi wielu firmom z uwagi na roszczenia kierowców, to również dość poważny skutek i nie oszukujmy się, nie ma w praktyce najmniejszych szans, by firma, która upadła, wróciła do stanu sprzed upadłości.

Odpowiedz

artur Kwiecień 16, 2015 o 18:48

trafiłem przypadkowo na ten blog i muszę stwierdzić, że już jestem fanem.
pod względem zawartej treści 6 z plusem.
pozdrawiam artur

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Kwiecień 16, 2015 o 23:54

Dziękuję za miłe słowa. W takim razie zapraszam do subskrypcji bloga.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Maj 11, 2015 o 16:02

No to się pochwalę – dzisiaj Sąd Okręgowy we Wrocławiu uwzględnił mój wniosek o zawieszenie postępowania w sprawie. Co więcej w uzasadnieniu wskazał, że wszystkie zażalenia na postanowienie Sądu Rejonowego we Wrocławiu są przez Sąd Okręgowy oddalane, a w jednej sprawie, w której postanowienie Sądu Okręgowego we Wrocławiu zostało zaskarżone do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, Sąd Apelacyjny również uznał, że są podstawy do zawieszenia 🙂

Odpowiedz

Monika Maj 5, 2016 o 13:02

Witam
Jestem własnie w trakcie sprawy o ryczałt i zastanawiam się nad złożeniem wniosku o zawieszenie.
Zastanawiam się jednak jak uzasadnić taki wniosek?

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Maj 5, 2016 o 13:08

A dlaczego myśli Pan o zawieszaniu postępowania?

Odpowiedz

Monika Maj 6, 2016 o 12:46

Uważam że sprawa jest bezzasadna . Kierowca który u mnie pracował 2 lata temu teraz założył sprawę o ryczałt za nocleg. Sąd w mojej ocenie sam niewie co ma zrobić , wręcz pytał na rozprawie nas strony jak ma to rozwiązać . Z jednej strony umowa i wypłata diet ustalonych ( które miały pokryć koszty również noclegu ) wszystko zostało wypłacone i strona przeciwna nie zaprzecza . z drugiej zaś strony prawo , które mówi że ryczałt za spanie w kabinie się należy .
Myślę że zawieszenie postępowania do czasu wyjaśnienia przez TK było by właściwe . W przeciwnym razie może dojść do sytuacji w której zapadnie wyrok , który w mojej sytuacji będzie oznaczał zakończenie działalności gospodarczej.

Odpowiedz

Bartek Lipiec 14, 2015 o 00:09

Dzisiaj występowałem w SR Wrocław i sad nie podzielił linii orzeczniczej zawartej w przytoczonym orzeczeniu SN. W związku z tym zawiesił postępowanie.
Czy chodzą jakieś słuchy kiedy TK odniesie się do kwestii interesujących nas wszystkich tu zgromadzonych ? 🙂

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Lipiec 14, 2015 o 06:55

Wiem o „problemie wrocławskim”. Podobną linię przyjmuje także SR dla Warszawy-Śródmieścia. Inne sądy odrzucają jednak możliwość zawieszenia postępowania z powodu wniosku do TK i można by tu długo wymieniać. Problem wrocławski jednak realnie istnieje.
W tej Pana konkretnej sprawie proponuję wnieść zażalenie na postanowienie o zawieszeniu postępowania. Nie wchodząc w szczegóły (to przypuszczalnie w osobnym wpisie) proszę odwołać się do oceny racjonalności działania ustawodawcy, który nie tylko nie wprowadził do kpc przepisu pozwalającego na zawieszenie postępowania w związku ze sprawą prowadzoną przed TK, ale także uchylił w roku 2013 przepis par. 106 ust. 1 regulaminu urzędowania sądów powszechnych.
Niestety nie wiadomo nic na temat terminu rozstrzygnięcia wniosku przez TK. Trudno zresztą się dziwić skoro wokanda TK na najbliższe miesiące to głownie sprawy z 2012 i 2013r.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Lipiec 14, 2015 o 10:03

To i tak do pewnego stopnia kwestia techniczna. Większość komentatorów, która twierdzi, że nie ma podstaw do zawieszenia, jest zdania, że w takim wypadku powinien odroczyc rozprawę w trybie art. 390 kpc stosowanym w drodze analogii. Tak czy siak, sądy nie powinny wydawać wyroków do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez Trybunał. Trzeba sporego poczucia własnej nieomylności, żeby uznać, że choć Trybunał Konstytucyjny, przyjmując wniosek do rozpoznania, potwierdził, że nie jest on oczywiście bezzasadny, a więc istnieją wątpliwości co do konstytucyjności tych przepisów, to sąd rejonowy w danej sprawie wie lepiej niż Trybunał, że te przepisy na 100 procent są zgodne z Konstytucją.

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Lipiec 15, 2015 o 09:42

To nie jest kwestia techniczna. Mówimy o dwóch zupełnie różnych sprawach.
Zawieszenie postępowania ma przecież inny cel niż instytucja odroczenia rozprawy. Stosowanie przepisu art. 390 kpc przez analogię to też odważne posunięcie. Po pierwsze przepis ten dotyczy postępowania przed sądem II instancji. Po drugie jeżeli sąd przy rozpoznaniu sprawy nabrałby poważnych wątpliwości co do danego zagadnienia prawnego, to zgodnie z tym przepisem powinien zwrócić się nie do TK, ale do Sądu Najwyższego. Tutaj z kolei trafia na ostatnie uchwały, które wyjaśniają mu jak dany problem należy ocenić. Po trzecie Sąd musi nabrać wątpliwości, a obecnie sędziowie seryjnie oddalają wnioski o zawieszenie postępowania (tak wiem, że nie w każdym okręgu)co może sugerować, że tych wątpliwości nie mają lub, że są w stanie samodzielnie sobie z nimi poradzić.
Tu nie chodzi o pewność siebie sędziów w sądach powszechnych. Oddalając wnioski o zawieszenie sędziowie wykazują się nie pewnością, ale samodzielnością, która znajduje oparcie w rozstrzygnięciach SN.
Podsumowując mieszanie zawieszenie postępowania w sprawie o ryczałty za nocleg z odroczeniem rozprawy, a tym bardziej w połączeniu z art. 390 kpc uważam za nieporozumienie. Ale oczywiście opinie są różne.
PS.
Przy okazji dziękuję za świetny temat na kolejny artykuł 😉

Odpowiedz

Bartek Grudzień 11, 2015 o 01:09

W listopadzie byłem na kolejnych dwóch rozprawach we Wrocławiu, w dwóch różnych sprawach. Sąd nie zawiesił postępowania o normalnie procedował. Obydwoje sędziów wspomniało, że TK ma wydać podobno orzeczenie w grudniu 2015 r.
Ciekawe jak to będzie przy obecnych zawirowaniach i przy zmianie władzy?
Biorąc pod uwagę, że PIS jest postrzegany jako „obrońcy ludu” to obstawiam że będzie korzystane dla kierowców a dla pracodawców niekorzystne.

Grzegorz Sierpień 26, 2016 o 08:49

Wczoraj miałem rozprawę we Wrocławiu o ryczałty za noclegi i sąd zawiesił postępowanie ze względu na skargę konstytucyjną związku oracodawców Transport i Logistyka. Właśnie się zastanawiam, czy jest sens zaskarżać to postanowienie????

Odpowiedz

Paweł Judek |blog o prawie transportowym Sierpień 29, 2016 o 22:33

Raczej nie ma sensu – Sąd Okręgowy we Wrocławiu jest takiego samego zdania jak Sąd Rejonowy i wszystkie zażalenia oddala. Co więcej zażalenie byłoby i tak rozpoznane po dniu 08.09.2016 r., kiedy wejdzie w życie przepis wprost pozwalający na zawieszenie postępowania z uwagi na sprawę toczącą się przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Sierpień 30, 2016 o 12:40

Warto wnieść takie zażalenie. Sąd Okręgowy we Wrocławiu może i ma aktualnie linię orzeczniczą inną od reszty kraju (a przynajmniej większości), ale może w końcu i on zacznie rozstrzygać te sprawy zgodnie z literą prawa. Nadchodząca zmiana przepisów kpc nie powoduje zawieszenia obligatoryjnego, a jedynie fakultatywne.

Odpowiedz

Paweł Judek |blog o prawie transportowym Sierpień 30, 2016 o 13:03

Jakie jest prawdopodobieństwo, że akurat teraz zmieni zdanie i to w sytuacji, gdy właśnie wchodzą w życie przepisy sankcjonujące jego działania? Moim zdaniem znikome, jeśli nie żadne. Składanie zażalenia to tylko dodatkowe koszty.

I oczywiście przepis mówi o fakultatywnym zawieszaniu, ale sądy odmawiające zawieszenie w zasadzie nigdy nie twierdzą, że takie zawieszenie w ogóle nie jest uzasadnione, ale że nie ma przepisu, który by na to pozwalał. W sytuacji gdy przepis będzie, stawiam, że zdecydowana większość sądów zawiesi już trwające postępowania.

Zwłaszcza wobec druzgocących dla przepisów o ryczałtach stanowisk Marszałka Sejmu i Prokuratora Generalnego, którzy jednoznacznie wskazali, że przepisy są niekonstytucyjne, co zwiększa prawdopodobieństwo, że TK uzna przepisy za niekonstytucyjne.

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Sierpień 30, 2016 o 13:31

Całe szczęście i Marszałek Sejmu i Prokurator Generalny nie stanowią prawa, a już na pewno nie w tym zakresie, którego dotyczy spór. Trybunał Konstytucyjny, ani tym bardziej jego Sędziowie nie są zaś marionetkami, a wyraz temu dają swoją obecną postawą, w sytuacji bezprecedensowego ataku na fundamentalną instytucję naszego porządku prawnego.

Nie są marionetkami stąd wyrok będzie wynikiem ich własnej oceny, a nie oceny Marszałka Sejmu czy też Prokuratora Generalnego. Wyrok będzie (mam nadzieję) wynikiem ich własnych przemyśleń, a nie będzie wydany pod wpływem jakiejkolwiek presji. Mam zresztą nadzieję, że będzie tak nie tylko w tej konkretnej sprawie, ale także i w innych sprawach, zawsze. O niekonstytucyjności orzeka (i oby tak zostało) Trybunał, a nie te inne organy.

Co się tyczy samego zawieszenia postępowania. Po co zatem procedura cywilna? Po co sformalizowane przepisy skoro sądy wrocławskie za nic mają sobie przepisy? No to w końcu jest podstawa prawna do zawieszenia czy jej nie ma? A skoro jej nie ma to dlaczego sądy wrocławskie zawieszały postępowania? A skoro jest to po co wprowadzenie do kpc art. 177 § 1 pkt 3 (1)? Po co to wszystko?

Najważniejsze jest to, że poza Wrocławiem (a w pewnej części także i Warszawą) sprawy o ryczałty idą własnym torem, bez oglądania się na zakusy dotyczące zawieszenia i pytań prejudycjalnych. Ale te inne sądy kierują się przepisami, o których zdaje się zapominać apelacja wrocławska.

Paweł Judek |blog o prawie transportowym Sierpień 30, 2016 o 14:10

Nie wiem, skąd te nerwy i poważne zarzuty niekierowania się prawem. To kwestia interpretacji i szereg sądów wychodzi poza interpretację czysto literalną. Literalnie oczywiście postępowanie przed TK nie jest postępowaniem cywilnym. Wiele sądów uważa jednak, że celowościowo tak ten przepis należy wykładać. Osobiście się z tym zgadzam, gdyż interpretacja literalna de facto narusza Konstytucję. Oznacza ona bowiem, że sąd nie ma prawa zawiesić postępowania nawet jak sam zada pytanie prawne do TK, co z kolei oznacza, że powinien rozstrzygnąć sprawę, nie czekając na wyrok TK. A to w konsekwencji prowadzi do wniosku, że pytania nie miał prawa zadać, bo można je zadać tylko, gdy rozstrzygnięcie Trybunału wpłynie na rozstrzygnięcie sprawy, a wobec braku zawieszenia nie wpłynie. Wykładnia literalna pozbawia więc sądy możliwości zadawania pytań TK.

Na szczęście jednak te wszystkie dywagacje już w przyszłym tygodniu się skończą. Będzie jednoznaczna podstawa do zawieszania i w mojej ocenie sądy będą masowo zawieszać sprawy.

I oczywiście to nie Prokurator Generalny oraz Marszałek Sejmu decydują, ale rzadko kiedy zdarza się taka jednomyślność wśród uczestników postępowania przed TK. Zwiększa to istotnie prawdopodobieństwo korzystnego dla pracodawców wyroku TK, co także może wpływać na optykę sądów.

Dariusz Szczecina Grudzień 11, 2015 o 07:23

Sądy nie zawieszają postępowań i nie czekają na orzeczenie Trybunału. Pamiętają o TK, ale nie chcą z tej tylko przyczyny zawieszać postępowań. Obecna sytuacja Trybunału może być tylko kolejnym argumentem za tym żeby postępowania nie były zawieszane. Co do składu TK to kto wie jak to będzie. Chciałbym żeby w pierwszej kolejności kierowano się literą prawa a nie wytycznymi z centrali.
A co do obecnego zamieszania z TK to jestem całą sytuacją po prostu zdegustowany.

Odpowiedz

Dariusz Szczecina Sierpień 30, 2016 o 14:38

Prawo mamy tylko jedno, ale przeważnie to właśnie jego interpretacja stanowi problem i pole do popisu dla prawników i sądów. To samo dotyczy naszej dyskusji. Nie zmienia to faktu, że i tak jako prawnicy mamy pełną świadomość wpływu na naszą interpretację orzecznictwa Sądu Najwyższego, bo wyroki TK raczej interpretacji (szerokiej) podlegać nie powinny choć niestety mamy już liczne przykłady takich prób.

Co się wydarzy w przyszłym tygodniu?

Nadal Sąd będzie mógł, a nie będzie musiał zawiesić postępowanie. Z pewnością te Sądy, które już teraz zawieszają będą czerpały z tego nowego przepisu garściami, a co do tych apelacji, które aktualnie zgodnie odmawiają zawieszenia postępowań o ryczałty to zobaczymy, choć z rozmów na korytarzach sądów wynika, że niewiele tu się zmieni (i dobrze :-))

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: